„Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko”

to poradnik, książka napisana przez
Matthew McKay, Ptrick Fanning, Kim Paleg, Dana Landis

To pierwsza z pozycji i wiele lat słuchania Pauliny, która ma tych książek o wychowaniu i współpracy z dziećmi za sobą kila.

Do tego materiału siadam już kolejny dzień. I o ile inne zdecydowanie pisze przy za jednym „posiedzeniu”. To tutaj wciąż mam problem i dylematy. I już nie chodzi o recenzje książki i kilka słów polecenia tej pozycji, bo powinna się ona znaleźć na wyprawce dziecka że szpitala.

To o tym jak bardzo skomplikowany jest jednak mechanizm dziecka i o tym jak bardzo mielibyśmy wyuczoną teorie i wkute zasady to i tak złotego środka brak.

Jeszcze teraz, kiedy wszyscy siedzimy w domach, kiedy poznajemy się od nowa i dogłębnie, to wcale nie chodzi o poznawanie swojej żony, męża, psa i kota. Tylko psychicznie odkrywanie drugiej osoby, ufff…przy prędkości rozwoju dziecka, ja po tym ponad miesiącu na chacie że swoim trzyletnim synem to mam wrażenie, że to całkiem inny człowiek.

Zaczynając od tego, że w kwarantanne wszedł z pieluchą, a już dwa tygodnie radzi sobie bez. To skubaniec przez to, że ciągle z kimś gada cały dzień, to zaczyna odmieniać czasy i składa zdania.

Dziecko.

W dobie dostępu do informacji jaki mamy w 2020 roku, ilości badań otrzymujemy ogromne narzędzia, by żyć trochę inaczej niż nasi rodzice czy poprzednie pokolenia.

Wiem na pewno, że to co już znamy jako ludzie, daje nam ogromne narzędzia by podejmować pracę nad dalszym rozwojem. Wiemy już, nie tylko że w pierwszych tygodniach mózg dziecka powiększa się o 1% dziennie. Wiemy też że Llczba neuronów budujących ludzki mózg sięga 86 mld.

To sieć, której złożoności nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. A jeśli chcielibyśmy opisać liczbę stanów, jakie może przyjmować tak złożona sieć, jesteśmy wobec tego praktycznie bezradni. Całość stanowi taki ogrom, że można go porównać z ilością ATOMÓW całego wszechświata. To dla mózgu, który działa u nas tylko na 10% możliwości jest po prostu niepojętę.

Każdy z nas, bardziej lub mniej świadomie, pracuje nad procesami zachodzącymi w naszej głowie. Tu znowu wracamy do zasobów informacji, jakie mamy pod ręką. Dziś wystarczy użyć kciuka i za kilka sekund mieć dostęp do najnowszych badań, opinii specjalistów, czy zwykłych ludzi.

Tutaj jest tego ogrom. I o ile chcemy mieć dostęp do jakiś informacji ,musimy naprawdę przefiltrować dziesiątki tysięcy materiałów. Jak w każdej dziedzinie, są one różnej jakości.

W obszarze dziecka, wychowania i opinii, jak ten mały człowiek powinien funkcjonować to chyba najbardziej rozległy obszar – każdy kto szukał informacji o dzieciach pewnie wpadł jak kamień w ocean. Ile ludzi tyle opinii, to całkiem normalne, bo ile ludzi tyle charakterów. Nie ma przecież dwóch takich samych osób, i nie ma dwóch takich samych dzieci.

Każda rodzina mająca pod dachem więcej niż jedną sztukę małego człowieka, potwierdzi że każde dziecko jest inne. Większość tych wartościowych opinii nie daje nam pilota do obsługi dziecka. Otrzymujemy co najwyżej narzędzia, często dość ogólne, i wiedzę do tego by radzić sobie z tym małym człowiekiem. By radzić sobie ze sobą, jako rodzic, opiekun ze swoimi słabościami i ułomnościami.

Prawdopodobnie nie istnieje na świecie osoba, która była w 100% gotowa w każdym obszarze na pojawienie się dziecka. I jak bardzo nie będziemy przygotowani na pojawienie się nowego członka rodziny, to i tak dużo rzeczy nas zaskoczy. Każde z nich dostarcza nam nowych niespodzianek i doświadczeń.

Nikt nie ma złotego środka by zastosować tu idealne scenariusze, bo każda sytuacja i każde dziecko jest totalnie inne. W końcu my również jesteśmy inni w zależności na jakim etapie naszego własnego „rozwoju” doświadczenia życiowego jesteśmy.

Wiele mądrości mówi, że dzieci w wieku dwóch lat przechodzą bunt dwulatka. Mam wrażenie że każdy wiek ma swój bunt tylko w różnych obszarach. Ja mając lat blisko 40, też na swój sposób buntuje się na różne rzeczy, z tą różnicą że później robimy to świadomiej – chociaż i z tą świadomością równie bywa 🙂

Jestem ostatnią osobą, która chce tu wyrażać swoje mądrości i narzucać swoje zdanie. Mam pewnie, jak wiele osób więcej czasu, więcej czasu spędzam właśnie z rodziną i jako ojciec z dziećmi. I prawdopodobnie nie jestem odosobniony w tym przypadku. Dlatego postanowiłem wykorzystać moment i wgłębić się w kilka faktów, teorii, badań i wskazówek, by ułatwić sobie i mojej rodzinie życie w przyszłości. Bo jak pewnie każdy wierzę że będziemy żyć dalej, i cały ten „chory” okres się skończy.

Każdy też mówi, że wyjdziemy z tego wszystkiego silniejsi i mocniejsi, więc do dzieła, spróbujmy coś zmieniać – a by zmienić świat trzeba zacząć zmieniać siebie. Mnie po 7 latach Paulina namówiła do pierwszej książki o dzieciach i tym jak można zmienić relacje z nimi, czy poprawić własne.

Myślę, że te kilka rzeczy, które przeczytałem w książce „KIEDY TWOJA ZŁOŚĆ KRZYWDZI DZIECKO” przyda się wielu osobom.

Bo niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy się nie złości przy „obsłudze” dziecka.

Czy to swojego czy nie swoje.

Wszyscy rodzice złoszczą się na dzieci. Każdy z nas dźwiga odpowiedzialność za te małe słodkie istoty.

Okazuje się też, że teoria w książce to dość czytelnie prezentuje. Że dziecko wcale nie jest trudnym i skomplikowanym osobnikiem. W jego głowie zachodzi dużo standardowych procesów i dość schematycznych zachowań. I jeśli nauczymy się panowania i rozpoznawania NASZYCH zachowań można tego małego człowieka okiełznać.

W książce fajnie też są przedstawione te dziecięce potrzeby, które warto spełniać. A warto dla obustronnej korzyści. Przede wszystkim dużo pisze się o tym, że dziecko stara się właśnie o akceptację rodziców. I często robi to w prosty sposób – o ile go zauważymy i zrozumiemy.

Ale zdarza się że ten mały człowiek szuka alternatywnej drogi. Bo my starsi nie zauważamy tych jego prostych przekazów. Później wytacza sprzęt ciężki czyli przejmowanie władzy. To dość rozległy temat, więc zostańmy przy złości.

Dziecko robi coś bez twojego pozwolenia.


Jeśli ty uważasz i korzystasz z jego rzeczy bez jego zgody, to ono naśladuje to zachowanie i bierze twoje rzeczy bez pytania.

Jeśli więc od początku, albo możliwie wcześnie, zaczniemy współpracować na możliwie wczesnym etapie, może może okazać się, że rozmowa i pytanie się wzajemnie ma sens.

Udowodnione jest też, że dzieci aktywnych rodziców dużo częściej wolą spędzać czas równie aktywnie niż w domu. I jeśli widzą że rodzice biegają, jeżdżą, podróżują itd…robią podobnie.

Jak często zdarza się że Ojciec, Mama, spędzając czas w domu, z różnych powodów i nie oceniam tu nikogo, oczekują od dziecka, że będzie wychodziło czy chętnie jeździło na rowerze. To misja zwykle kończy się niepowodzeniem.

To tak jak Twój szef oczekuje od Ciebie punktualności, a sam zwykle się spóźnia – też chyba dość znana sytuacja.

Rozmowa z małym człowiekiem

Warto tłumaczyć dzieciom proste sytuacje które dla nas dorosłych są oczywiste dla nich wcale nie.

Dla przykładu, w sytuacji, kiedy dziecko na ulicy wyrywa się biega po chodniku. Zamiast powtarzać pojedyńcze słowa uspokój się, przestań, wkurzasz mnie, ogarnij się 😉 warto spróbować wyjaśnić swój niepokój, prostym przekazem.

„Kiedy wyrywasz mi się na ulicy, biegasz na ulicy/chodniku, boję się że może cię potrącić samochód. Dlatego chcę żebyś cały czas w tym miejscu trzymał mnie za rękę. Powiem ci, kiedy będziesz mógł bezpiecznie się pobawić”

Takie wypowiedzi nie muszą być za każdym razem, kiedy sytuacja się powtarza, prawdopodobne później wystarczy właśnie jedno słowo. Ale dziecko nie domyśli się, dlaczego ma nie biegać i skakać. Rzeczy które dla nas starszych są oczywiste, zupełnie nie są dla tych małych ludzi.

Wybory i konsekwencje.

Dobrą formą współpracy z dzieckiem i unikanie awantur jest dawanie wyborów, i pytania o ich potrzeby. Nie pytaj go czy chce się kąpać. Zapytaj za to czy woli kąpiel przed bajką czy po bajce, z bąbelkami czy bez, albo czy woli z mamą czy z tatą itd…

Pozwól dziecku decydować, dając poczucie że akceptujesz jego decyzje. Dawanie tych możliwości pomoże mu uświadomić sobie zdolność podejmowania decyzji. Decyzje wiążą się też z konsekwencjami, i wiele wyborów pewnie będzie takie miała. I dobrze jest też by dziecko mogło zrozumieć, że te dwie rzeczy są ze sobą związane. U nas kiedy Aleksander wyjmie z lodówki mleko, to jest jego decyzja, natomiast jeśli już je rozleje musimy dopilnować, by powycierał jeśli rozleje. Szczęśliwie ogarnia już te rzeczy.

Jeśli ostrzegamy dziecko, że jakieś zachowanie niesie za sobą konsekwencje, bardzo ważne jest by ich dotrzymać. Dlatego rozsądnie dawkujmy ich wagę. I nie groźmy czymś czego nie jesteśmy w stanie spełnić, lub i dla nas będzie nie na rękę 🙂


Tych wszystkich rzeczy jest bardzo dużo i nie jedna książka opisywała te zagadnienia. Podobno ciekawą pozycją jest „Idealny Rodzic nie istnieje” Kamila Nowaka, autora bloga Blog Ojciec.

Wróćmy do naszych złości

Uznałem też że dobrze jest się na świeżo podzielić opinią i spostrzeżeniami na temat książki, być może zachęci to też kogoś by zagłębić się w temat.

Ważne też pytanie w tych wszystkich analizach, to czy dzieci rzeczywiście zachowują się źle i ich cel to by utrudniać nam życie. Ja do dziś mam takie myśli. Spoko, to pytania na pewno bardzo ważne by zadać sobie w dobrym momencie. Bo po całym dniu na chacie odpowiedź może być inna niż rano jak obudzisz się przed nimi i popatrzysz jak słodko śpią. O ile masz szczęście wstać przed dziećmi.

Nasze to śpiochy i więc mogą spać długo, nie ma wielkiego problemu, gorzej jest w normalnym świecie, kiedy trzeba iść do szkoły i trudno znaleźć czas na to pytanie.

W treści książki znajdziesz też cechy dla każdego wieku do lat dziesięciu.
I przyznam że wiele z nich ma miejsce u naszej siedmiolatki, i wcześniej w każdym wieku jak z nią żyliśmy. Także wiele schematów zachodzi i pomimo wielu różnic można znaleźć wspólny mianownik.

Na początku z wielu opinii o dzieciakach, dowiadujemy się, że to całkiem proste „człowieki”. I jeśli nauczymy się rozpoznawać i dbać o ich potrzeby może nam się udać z nim współpracować. Pewnie nie tylko ja mam dość przeciągania liny i fukania na siebie by coś osiągnąć. I mam nadzieję, że nie tylko ja mam świadomość, że pewne nasze (dorosłych) nieprawidłowe zachowania mogą mieć wpływ na dalszy rozwój dziecka. Zatem warto popracować nad tymi zachowaniami, by pokierować rozwojem tak, by stworzyć kogoś, kto w przyszłości pomoże nam przetrwać.

Przyznajmy rację, działamy w dobrej intencji nie tylko teraźniejszości i zdrowszych relacji na co dzień, ale też w intencji lepszej przyszłości – oczywiście również naszej, ktoś musi płacić nasze składki na ubezpieczenie społeczne 🙂

U nas, od kiedy pojawiła się Zosia w 2013 roku, dużo razy powtarzałem sobie i mi było powtarzane. Że co cokolwiek ten mały człowiek nie robi, pragnie, aby rodzice byli zadowoleni i szczęśliwi – i to dotyczy każdego dziecka. I jeśli my jako dorośli sądzimy inaczej to jesteśmy w błędzie – taki motyw. -zaskoczony, ja bywam często 🙂

Te kilka badań, przykładów z książki dla mnie bardzo otworzyło głowę. Teorię poznałem, więc warto stosować praktykę. Mam za sobą rozmowę z moją Zosią – na razie młodszy raczej mało by zrozumiał. Wiem już na jakim jesteśmy etapie, na ile moja złość, która pojawiała się i pojawia w naszym domu do niej dociera i co ona na ten temat myśli.

OK, ZNOWU WRACAMY DO KSIĄŻKI

OK. Przejdźmy w końcu do recenzji książki i wgłębienia się w szczegóły, które poznałem przez ostatnie dwa dni – bo tyle zajęło mi przeczytanie. Także Ojcy, Madki, Jeśli chcecie rozszerzyć temat warto zaopatrzyć się w te kilka kartek. Książka w zdecydowanej większości wypełniona jest przykładami, bardzo dużo przykładów. Konkretnych, do tego w różnych konfiguracjach. Pozwala to zatem naprawdę bardzo obrazowo przekazać wiele problemów.

To co na samym początku czytania trochę mnie ruszyło to, to że w pierwszych kilku pod rozdziałach autorzy, tłumaczenie zwracało się do nas jako mamy, i osoby żeńskiej, Dopiero później dwu osobowo. No ale to mały szczegół. Drugi minus że wiele badań – właśnie też na początku było przykładem z USA, co dla mnie też trochę nie podchodzi. Więcej minusów nie pamiętam.

Powiem Ci też, że wiele rzeczy i przykładów to można zastosować w życiu dorosłych. I przyznaję że jak Paulina pełna radości wyszła z sypialni po całej godzinnej sesji usypiania młodego i standardowo znalazła moje niedociągnięcia tj kubek na stole i otwartą zmywarkę o 23 ciej (o zgrozo) czy inaczej leżąca poduszka na kanapie. To była trochę zaskoczona moim behawioralnym opisem i oceną sytuacji, i zdaniem które jej zadałem.

Po pierwsze

Oceń stopień swojej złości.


Piękne hasło, co? I już widzę jak rodzic na pełnym wku….ie analizuje złość w skali 1-5 wstawiając i stosując odpowiedni scenariusz. I o ile by spróbować w ogóle coś robić warto poznać wiele sytuacji, które w życiu dla naszego szczęścia powtarzają się. Więc prawdopodobnie odpowiednio hamując swoje zachowanie i rozpoznawać moment, w którym warto ugryźć się za język za którymś razem nam wyjdzie.

W książce można przeprowadzić sobie test poziomu złości jaką generujemy podczas relacji z naszymi bliskimi. I o ile jakoś bardzo wysoko nie jestem – to mam dużo do zrobienia. ;-P

Warto też pamiętać że ta sama sytuacja ma inny wpływ na Ciebie i Twoje dziecko. Coś, co dla Ciebie jest tylko krótką sprzeczką, dla niego może być czymś dużo ważniejszym.

Co autorzy przedstawiają jako groźne symptomy, które są wynikiem naszej złości w relacji ?

  • Dziecko boi się spróbować nowych rzeczy,
  • źle traktuje młodsze rodzeństwo,
  • wydaje się ospałe i smutne,
  • nie chce spędzać z Tobą czasu,
  • przejawia brak poczucia własnej wartości
  • itd. itdp… jest tego naprawdę sporo.

Niektóre z nich mogą, co prawda pojawiać się także przy innych problemach w rodzinie. Dlatego tak ważna jest relacja i obserwowanie.

Pisałem wcześniej o tej rozmowie z Zosią. Uważam że warto tych kilka pytań zadać dziecku, i pomyśleć nad odpowiedziami. Nie będę wskazywał w tym wpisie też rozwiązań i swoich opinii. Wierzę że każdy z nas ma otwartą głowę i potrafi wyciągać wnioski.

Pytania są na tyle otwarte że powinniśmy sobie z nimi poradzić.

  • Czy czujesz strach, kiedy zaczynam się denerwować?
  • Czy czujesz się winna, winny kiedy się złoszczę,
  • Czy to uczucie trwa długo?
  • Czy często myślisz o tym, że będę na Ciebie zły?
  • Czy zastanawiasz się, kiedy się zdenerwuję?
  • Czy wiesz, jakie rzeczy mnie złoszczą, czy jest to dla Ciebie zaskoczeniem?

Każdego z nas, rodziców, dzieciaki wystawiają na próby. Każdy ma różne doświadczenia. I tak dla przykładu nawet jeśli mamy bardzo schematyczną historię np. poranne wyjście z domu do szkoły – i totalnie powtarzalne sytuacje, to każdego z nas coś zdenerwuje inaczej i w innej opcji.

Czasem przeraża mnie moja własna złość. Zdarza się że mówię wtedy rzeczy, których nie myślę, i robię coś, czego się potem strasznie wstydzę”

Matka trzylatka i sześciolatka

Najbardziej frustruje mnie, kiedy czuję rosnącą we mnie złość i wiem, że za chwilę wybuchnę, ale nie jestem w stanie nic z tym zrobić”

Ojciec ośmioletniego chłopca

To dwa cytaty, które prawdopodobne wiele z nas przeżywa, przeżywało.

Złość jest dla wszystkich trudna. Jeśli twierdzisz, że nigdy nie straciłeś kontroli nad sobą to prawdopodobne sam siebie oszukujesz. Złość jak piszą autorzy, i każdy pewnie się z tym zgodzi to niezła ku…wa, którą trudno zrozumieć i kontrolować.


Pierwszym etapem do zapanowania jest zrozumienie skąd się bierze i jak przebiega.

Stres, zmęczenie, brak czasu.

Wszyscy wiemy, że stres ma wiele postaci. W dzisiejszym świecie nie brakuje nam go w codziennym życiu. Przykładów można tu mnożyć bez końca.

Myśl zapalnik.

Ile razy podczas konwersacji z dziećmi przechodziły Ci przez myśl myśli, które być może są całkiem logiczne, ale w połączeniu ze stresem są właśnie zapalnikiem.

Powinien wiedzieć, że wieczorami potrzebuję spokoju.

Robią to by mnie rozwścieczyć.

Nie mają szacunku dla mnie i siebie nawzajem.

Itd….idp….

Pewnie takich myśli zapalników każdy mógłby stworzyć listę.


Wiele osób uważa że złość jest powodem przede wszystkim stresu, zmęczenia. Ale żadne z tych rzeczy w pojedynkę nie wywoła w Tobie złości jeśli nie dopełnisz jej właśnie zapalnikiem w postaci myśli.

I jak sobie z tym poradzić?

W książce autorzy podają wiele opcji i rozwiązań by to rozpoznać, dla mnie całkiem wystarczającym jest

  • Ocena co może być przyczyną zachowania dziecka (głód, zimno, ciepło, itd..)
  • Behawioralny opis sytuacji, co się stało, dokładnie w głowie opisując całą sytucję. Np. Aleksander zamienił trzymetrowy pas trawnika w błoto, lejąc na niego wodę i ślizgając się po nim.

Kluczowa rzecz by nie używać tu słów, jak głupi, leniwy, okrutny, rozpieszczony.
Te słowa będą działamy na nas jak czerwona płachta.

Z książki dowiadujemy się też jak pracować właśnie nad myślami w formie zapalników. Ja uświadomiłem sobie, ze często kluczowa jest po prostu zmiana sposobu myślenia. Natomiast by to wszystko zrobić, potrzeba jest przeanalizowania wielu sytuacji i nauczyć się rozpoznawać te zapalniki. Dla każdego będą one inne.

W książce jest bardzo dużo przykładów, jak właśnie przeanalizować sobie nasze konkretne zachowania.

Na świecie nie ma dwojga identycznych dzieci.

Tak samo jak nie ma dwojga identycznych ludzi. Każdy z nas ma inny temperament, i to on w wielu przypadkach jest czynnikiem jak reagujemy na bodźce z zewnątrz.
Mówi się że włosi są temperamentni, czyli to pierwsza odpowiedź że jest on wrodzony. Nie jest też efektem traktowania innej osoby czy dziecka.

Dopasowanie temperamentów rodzica i dziecka ma więc pewien wpływ na ich relacje.

Dziecko, które silnie reaguje we wszystkich sytuacjach, będzie trudniejsze dla rodzica, który ma dużą wrażliwość.

Nieśmiałe i bojaźliwe dziecko może dostarczyć więcej rozczarowań rodziców, którzy lubią działać i chętnie doświadczają nowych sytuacji. I tu wcale nie ma dowodów że ów temperament jest dziedziczny, czy kształtuje się na etapie życia płodowego.

Jakie są rzeczywiste potrzeby Twojego dziecka.

Odkrycie potrzeb dziecka często wymaga postawienia się na jego miejscu. Jak to jest być małym słabym, często nie umieć powiedzieć o swoich potrzebach. Nie rozumieć wcześniej wspomnianych „dorosłych” spraw – zabawy na ulicy itd…, które my traktujemy jako oczywiste.

Jeśli domyślasz się czego potrzebuje dziecko, po prostu spróbuj mu to dać. I to nie chodzi o bezstresowe wychowanie – to odrębny temat, bo pojęcie to jest całkowicie wyrwane w kosmos. Po prostu spełnij oczekiwania dziecka i zobacz co się stanie.

Dlaczego złość jest nieskuteczna?

Celem każdego z nas, pomimo różnych opinii jakie mamy podczas całego dnia, a najbardziej na jego końcu, jest wychowanie dziecka na dojrzałego i odpowiedzialnego człowieka. Oznacza to że musi się ono nauczyć samodzielnego podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. I musisz wiedzieć, że złość w tym nie pomoże, a zdecydowanie utrudni naukę.

Złość wywołuje w dziecku strach. Jesteś przecież większy, silniejszy. Gdy się złościmy podnosimy głos, i nawet małe dzieci które prawdopodobne nie rozumieją co do nich mówimy zaczynają płakać, jak krzyczymy. Nikt nie jest w stanie nauczyć się czegokolwiek, kiedy jest przerażony. Dodatkowo naturalnie Twoja złość często wywołuje złość u dziecka i chęć odwetu – a to równia pochyła.

Musimy pracować tak, by nauczyć tego małego człowieka odpowiedzialności za decyzje, przyczynę skutek. Warto też pamiętać że jeśli coś zostało opanowane w złości lub pragnienie zemsty, prowadzi do wielu rodzinnych spirali wzajemnego karania, oceniania i odwetu.

Dzieci pragną aby ich rodzice byli zadowoleni i szczęśliwi.

Powiedz sobie że potrafisz poradzić sobie z sytuacją, zachowaj spokój. I o ile nad zmęczenie, stresem mało kiedy mamy wpływ. To te zapalniki i myśli możemy kontrolować.

I nie miej wyrzutów sumienia. Raz pójdzie lepiej raz gorzej, Ważne, aby choć po części zdawać sobie sprawę ze swoich błędów. Zaakceptować również złość jako element naszego życia i naszych emocji. Nie tłumić jej w sobie – nie wymagać tego od dziecka.

Tak jak czujemy radość, smutek, rozczarowanie, dumę, szczęście tak samo czasem czujemy złość. Jednak jednocześnie zobowiązani jesteśmy do poszukania narzędzi, które pomogą nam sobie z tą złością radzić, aby nie stała się siłą destrukcyjną. I aby pomóc te narzędzia znaleźć naszym dzieciom. Które również powinny być świadome, że taka emocja istnieje i nie jest ona czymś złym, a tym bardziej dziecko czujące złość nie jest osobą złą.

I tak łatwo mi to napisać kiedy właśnie zaraz wejdzie mi pierwsze dziecko na ręce bo to drugie kopie go w ramach „zabawy”. I wiem że teoria i praktyka z tymi małymi trolami lekko nie jest. Ale dla kogo jak nie dla nich powinniśmy się zmieniać 🙂 no można też dla siebie 😉

Niech Cię wróżka zaczaruje za cierpliwość dotrwania do końca. I życzy Ci jak najmniej złości nie tylko w relacjach z dziećmi.


W materiale wykorzystałem fragmenty i cytaty książki „Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko”.

Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko

Poradnik dla rodziców, którzy chcą zapanować nad złością i zacząć lepiej komunikować się ze swoim dzieckiem.

Autor: Matthew McKay, Kim Paleg, Patrick Fanning, Dana Landis

Oprawa: Miękka

Liczba stron: 198

Do kupienia na stronie www.natuli.pl


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *