Jesteśmy normalną rodziną (chyba) ;-P

Całkiem przypadkiem, dosłownie palcem po mapie w miejsce gdzie inni przyjeżdżają na urlop. Z ciekawostek zdradzę Wam że zanim tu przyjechaliśmy nie bardzo mieliśmy świadomość tej wspaniałej krainy. Dla mnie duże jezioro to był Balaton – i to wyłącznie z opowieści.

Z Włochami związani jesteśmy od lat, w wielu obszarach. Mieliśmy nawet swoją kilku letnią przygodę na południu kraju.

Nie lubimy siedzieć w miejscu. Ja w ciągu swojego życia w Polsce zjechałem ją dosłownie po całej szerokości i długości od głębokiego wschodu zaczynając gdzie spędziłem czas do matury 😉 Paulina natomiast zjeżdżała w zasadzie cały świat od zachodniej Europy i dużych miast kończąc na głębokim Kazachstanie dokąd jechała tydzień pociągiem. Losy rzuciły nas Ją na dłużej, mnie na krócej do Wrocławia, gdzie się poznaliśmy.

A tyle trzeba było zjechać świata by się spotkać w internecie ;-P, później los rzucił nas jeszcze dalej, tym razem już razem.

Poznaliśmy przez ten czas wiele miejsc ze świata, często zupełnie innego niż ten w którym jesteśmy teraz.

Obecnie zatrzymał nas region Jeziora Garda.

Jesteśmy tu od ponad 3 lat i wygląda na to że jeszcze trochę się zatrzymamy. (mamy ze sobą kopie siebie – Zosię i Aleksandra)

Od dłuższego czasu chodziła nam myśl po głowie by zacząć dzielić się swoim doświadczeniem w świecie którym żyjemy. Tutaj nadarzyła się ku temu idealna okazja. Garda i północ Włoch jest w zasięgu Polski, określam to jako jednego tankowania. Przez to dużo, a mam wrażenie że coraz więcej osób odwiedza ten region. Z własnego doświadczenia w pierwszym roku wiem też, że sporo musiałem szukać informacji o ziemi na której zaczęliśmy żyć. Rower pomagał mi odkrywać świat w którym się znalazłem. Początkowo sam, ale szybko dołączyła do mnie najpierw Zosia w foteliku i Paulina na pożyczanym sprzęcie. Odnaleźliśmy w tym mega radość i możliwość spędzania czasu razem. Później już wszystko potoczyło się szybciej. Coraz więcej wycieczek, coraz dłuższe, coraz więcej sprzętu ;-O. Pojawił się Aleksander, który wypełnił nam jeszcze bardziej czas, i w zasadzie od pierwszych tygodni jeździ z nami. W pierwszym miesiącu swojego życia spędzał czas z nami na głębokiej Calabrii, w trzecim zdobył Monte Baldo, a pierwsze urodziny spędził równie wysoko w górskim schronisku. Nie wspomnę o setkach kilometrów w przyczepce, nosidle i foteliku czy to rowerowym i samochodowym. Zaliczył z nami też nie jeden koncert ;-P Nie myślcie że Zośka jest gorsza. Zdecydowanie nie, bo ma aż 4 lata więcej przeżyć z nami, plus te wszystkie co brat.

Staramy się dzielić i przekazywać doświadczenia świata i aktywności w której się znaleźliśmy. Wierzę że pomogą Wam one w podjęciu decyzji o tych kilku chwilach urlopu na który każdy z nas czeka. A może kogoś z Was zarażę naszym regionem i również zdecyduje się tu osiąść, chociaż na trochę dłużej niż urlop ;-).

Możliwe że zastanawiasz się skąd nazwa – Dbam o siebie nie tylko dla siebie.

To trochę dłuższa historia ;-P (tutaj)

Pomysł pojawił mi się podczas biegania, głowa wtedy się mocno otwiera, świeże powietrze itd… To było jakiś czas po tym jak urodził się Aleksander. Wtedy dość mocno dotarło do mnie to stwierdzenie i każde słowo z tego zdania. Często, wiele osób mówi że trzeba dbać o siebie –wtedy będziemy szczęśliwi itd…. zgadzam się – ALE NIE TYLKO DLA SIEBIE. Ja, My i każdy z nas ma kogoś takiego.

Więc zapraszam do naszego świata, obserwujcie nas, udostępniajcie. Motywujcie !! :-).

Kategorie: Prywatna

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *