Subskrybuj nasze wpisy
Bądź na bieżąco z nowościami w naszych materiałach, które publikujemy na blogu.

Jeszcze niedawno każdy nas życzył sobie wszystkiego dobrego z okazji nowego roku. Dopiero co wróciliśmy po świętach, pewnie nie jedna osoba myślała już o wolnym na Wielkanoc. Ilu z nas miała i wciąż ma plany na wakacje.

Mamy przecież XXI wiek, kto by pomyślał że takie akcje jak teraz mogą mieć w ogóle miejsce. W ostatnich miesiącach media obrzucały nas spekulacjami o trzeciej wojnie światowej, o napięciach między wielkimi tego świata. Przepowiednie wróżbitów o datach wybuchu wojny.

Wkurwiały mnie te wszystkie spekulacje, przepowiednie, wizjonerzy.

Robiłem swoje. Jak pewnie wiecie w świecie internetowym NIE jestem długo. Swoją przygodę zacząłem około rok temu. Wraz z wiosną promieniami słońca, które poczułem wracając z Polski po świętach. Kiedy to ponad dwóch tygodniach nie mieliśmy godziny ze słońcem. Po powrocie do Włoch uświadomiłem sobie że warto dzielić się tym wszystkim stąd do Was.

Początek 2019

Już wtedy jeździłem rowerem, trochę biegałem. Postanowiłem więc dzielić się tymi doświadczeniami z naszego regionu ogromnej i coraz większej ilości osób planujących urlopy nad Jeziorem Garda. Projekt ruszył bardzo fajnie, pierwsze posty na fb, polubienia, komentarze.

W sumie z internetem, nigdy nie miałem problemu, czy z rozmowami w ten sposób. Lata temu tak zaczęliśmy rozmawiać z Pauliną, dziś żoną i matką naszych dzieci 😉

Rozkręcanie szło dobrze, pogoda sprzyjała, zaczęliśmy dużo jeździć rowerem. Coraz częściej razem. Coraz więcej tras pojawiało się na stronie.

Dla gościa, który od tak zaczął wstawiać posty na Facebooku, dawało niezłego kopa. Odnalazła mnie wtedy Kasia Munnich, która jak określiła poczuła w nas potencjał.

Postanowiła przeprowadzić ze mną wywiad, który pojawił się u niej na blogu. Do dziś to najlepiej widoczny materiał w internecie – i prawdopodobnie zapytując o różne hasła wujka Google traficie na ten wywiad. (treść znajdziesz tutaj)

Czas leciał, luty, marzec i bach kłoda pod nogi.

Podczas jednej z wycieczek skradziono mi rower.

To był cios ponad wszystko. Miesiąc temu kupiliśmy samochód i skuter. Rower miałem od roku, ciągle go doinwestowując – nie było szans bym wtedy staną na uszach i kupił sobie nowy.

Cały plan rozwoju tego co zacząłem robić oddalił się. Przecież kluczowe narzędzie zostało mi odebrane. Jak mam tworzyć blog i opisywać trasy skoro nie mam czym jeździć.

Szalone pomysły i wsparcie Pauliny

Wtedy na wysokości zadania stanęła właśnie moja Paulina.

W zasadzie natychmiast zorganizowała poza moimi plecami akcję, która po dwóch tygodniach może trochę dłużej zwaliła mnie z nóg. Dosłownie.

Przyznaję że nigdy nie czułem się jak wtedy. Nawet trudno mi określić emocje, czy to była radość wdzięczność i nie tylko do niej. Ale do naprawdę dużej ilości osób, osób do których ona dotarła różnymi sposobami, osób z którymi nie widujemy się, albo nawet NIE widziałem się w ogóle.

To było coś niesamowitego, zorganizowała mi wtedy zrzutkę na popularnym polskim serwisie podczas, której zebrała większość kwoty na rower.

Jeszcze nigdy tego publicznie nie podawałem, ale w tej sytuacji wstawiam.

Opis zrzutki

Witajcie:) Z tej strony Paulina, żona Wojtka. Większość z Was pewnie wie co nam się przytrafiło w niedzielę. Skradziono rower mojego męża. Czujemy się całkowicie odpowiedzialni za tę sytuację i wdzięczni, że w obliczu wartości wg których staramy się żyć i przekazywać dzieciom, spadła na nas tylko taka – jak to mówi Zosia – „bardzo niemiła przygoda”. https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=273368830258878&id=203593317236430

Przygoda ta jednak podłożyła nogę i obciążyła skrzydła mojego męża, a Waszego członka rodziny, przyjaciela, znajomego. Przygniotła trochę Wojtka i choć widzę, że działa jak codzień, to jednak chwilowo jest to bez tego błysku w oku. Skradziono mu jego pasje i namiętność, skradziono mu narzędzie, które wykorzystuje, aby spełniać swoje plany i marzenia. Gdzieś się podziała jego „noga”, „ręka”, no ta istotna część ciała! Każdemu z nas w naszej 4os rodzinie trochę tego wszystkiego zabrano. Na pierwsze linii frontu stoję ja – żona:) przy mnie Zosia i Oluś, którzy są dla niego największą motywacją. W następnej linii jesteście WY. Dlatego podjęłam decyzję, że założę tę stronę i zorganizuje zrzutkę na rower dla Wojtka. Chcę mu pokazać, że ma wokół siebie ludzi (bliżej i dalej), którzy go wspierają i w niego wierzą, mimo popełnianych błędów. Chcę mu odciążyć skrzydła, aby zobaczył że jest moc! i jak nawet chwilowo mu jej brakuje, to może pożyczyć sobie od nas. Chcę, by jak najszybciej miał możliwość realizować dalej swój swój plan i marzenie. Nie oczekuje od Was, że sfinansujecie nam rozwiązanie – czyli nowy rower dla Wojtka. Ale przyznam szczerze, że trochę oczekuje że staniecie się jego cegiełką. Że ubieramy jakąś część pieniędzy, którą będę mogła Wojtkowi przekazać na ten cel. Że będę mogła pochwalić się, że to od Was! I że mogę obiecać,że oboje bierzemy się w garść działamy dalej, bo teraz już będziemy zobowiązani nie tylko wobec siebie, ale i wobec Was:))) Z pozostałych szczegółów – Wojtek nic o tym nie wie. Chcę mu zrobić niespodziankę i jak zakończę akcje, przekazać co i jak w ramach jego imienin, które wypadają w tym miesiącu. Z wyszczególnieniem każdego z Was. Że to wsparcie i prezent jest od Was. TAKŻE CICHOSZA, PROSZE O DYSKRECJE, on nic o tym nie wie. I jeszcze raz podkreślam – nie chodzi o kwotę, chodzi o ideę. Bo najważniejsze w tym przypadku jest w jego głowie. DZIEKUJĘ!

Kwiecień 2019

dav

Rower znalazłem używany w Mediolanie, byłem tak szczęśliwy że wszystko wraca na swoje tory. Prawie miesiąc bez roweru. To był już kwiecień – wszystko wróciło do normy.

Dzisiaj moje zasięgi i to co robię w internecie wyglądają totalnie inaczej.

Przyznaję, że wtedy rok temu nawet przez myśl mi nie przeszło że po roku może wyglądać to tak jak teraz. Że będę pisał do stałej dużej grupy odbiorców, że moje teksty będzie czytało po kilka tysięcy osób.

Że będę dostawał tyle miłych i naprawdę motywujących wiadomości o tym co tu robimy i jak się tym wszystkim dzielimy.

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę to wszystko robić, że mogę się tym wszystkim dzielić.

Podczas tego roku pojawiło się niesamowicie dużo projektów, planów, wyzwań. Jak wiecie jest oddzielna strona rowerowa na której organizujemy rowerowe pobyty www.roweremnadgarda.pl

Niedawno uruchomiliśmy sklep internetowy z winem www.wloskiewino.pl

Mamy w swojej ofercie liczne miejsca noclegowe u polskich gospodarzy, w naprawdę super standardzie. W miejscach, które sami byśmy wybrali na urlop nad Gardą.

Kontakt z innymi aktywnymi ludźmi w regionie, którzy uzupełnili nasz Squad, Active Squad. Bez wątpienia jest to Agata Rożeńska, która wprowadzi was w świat Windsurfingu i jogi w naszym wspaniałym regionie. (tutaj)

To wszystko, jeśli niektórzy z Was jak rozmawialiśmy rok temu o tej porze roku w najskrytszych marzeniach nie miałem że tak fajnie się to rozwinie. Dla mnie miniony rok pomimo wielu kłód pod nogi był naprawdę bardzo udany.

Przyznaję że wciąż mamy projekty nad którym pracujemy z partnerami z zewnątrz i naprawdę wierzę że będę mógł się nimi dzielić bo są to bardzo fajne opcje.

Marzec 2020

Teraz jest rok później – kolejny marzec.

Kolejny raz jak wtedy czuję się bezradny. To kolejny tydzień kiedy świat staje przed zajebiście trudnym wyzwaniem. Wyzwaniem, które w wielu obszarach nie ma precedensów.

Ograniczeniami, zakazami, bezradnością – nas ludzi.

I niby mamy ten XXI wiek, niby medycynę zaawansowaną na kosmiczne technologie nowinki, które jeszcze w poprzednim marcu jak stan moich działań wydawały się przyszłością i kosmicznymi rozwiązaniami.

Nowy inny Marzec 2020

Dziś jest kolejny marzec kiedy nie tylko ja jestem bezradny.

Dużo wydarzyło się przez ostatni rok. Przy początku wybuchu epidemii we Włoszech myślę że totalnie nikt nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji.

Mówiliśmy o panice o tym że ludzie świrują wykupują wszystko ze sklepów itd.. Wydawało się wtedy że potrwa to tydzień może dwa. Zaraz wdrożą jakieś procedury, leki, Ci co mają zarobić zarobią i wszystko wróci do normy.

Mamy w sumie trzeci tydzień epidemii we Włoszech. W Polsce dzieję się już podobnie. We Włoszech mamy coraz większe ograniczenia. I wiem że po sieci krąży wiele materiałów, nagrań, opinii nas jako ludzi tu mieszkających o tym jak jest przejebane.

Pamiętajcie że to wszystko opiniowane jest przez ludzi. Każdy z nas ma różne obawy, doświadczenia, przeżycia. Przede wszystkim znajduje się w różnej sytuacji życiowej i otoczeniu. Dzięki lub przez internet, każdy może wpisywać i zostawiać swój ślad o swoich przeżyciach całej tej sytuacji.

Nie mam zamiaru komentować odnosić się do jakiegokolwiek materiału, na który pewnie każdy trafia. Chociaż nie powiem bardzo mnie rączka i buzia świerzbi by powytykać niektóre materiały. Bo naprawdę kurwa mać, ile trzeba mieć w sobie jadu i nienawiści czy właśnie takiego patologicznego strachu by siać go wszędzie dookoła.

Baa… mało tego, w obecnej sytuacji każda najbardziej tragiczna sytuacja karmi się największymi zasięgami (tak określam ilość osób, do których docierają te materiały).

Sytuacja na świecie jest poważna. Ale wciąż twierdzę i bardzo wierzę że my jako ludzie możemy sobie z tym wszystkim poradzić. Jednak musimy być konsekwentni i stanowczy w swoich działaniach.

I jeśli my jako pierwsze państwo w europie z tak dużym wybuchem epidemii popełniliśmy na początku pewne błędy, które pewnie doprowadziły do takiego, a nie innego rozwoju sytuacji u nas w kraju.

Bo to że wirus rozprzestrzeniłby się na świecie nie było innego wyjścia. To było nie do zatrzymania, tylko teraz wszystko jest w naszych rękach.

Jak wyglądają teraz Włochy

To prawda co słyszysz że we Włoszech ograniczenia porównywane są ze stanem wojennym, że sytuacja jest poważna.

To prawda że wszystko mamy zamknięte, że szkoły w sumie będą zamknięte przez ponad miesiąc.

To prawda że od 11 marca zamknięte jest w zasadzie każdy rodzaj działalności by ograniczać wychodzenie ludzi z domu. Sam dziś wyszedłem z firmy i nie wiem na jak długo i kiedy wrócę. Wstępnie powiedzieliśmy że będzie to trwało tydzień.

To prawda że wielu osobom to przeszkadza, lub bardzo dusi. Uwierz, że mi też nie widzi się siedzieć cały dzień w domu bez opcji wyjścia. Tym bardziej że rower nie mieści mi się w trenażer 😛

Chociaż naprawdę dziwię się opiniom i stwierdzeniom czy porównywaniom całej tej sytuacji do stanu wojennego.

Ludzie, kurwa mać stan wojenny, a stan zagrożenia epidemiologicznego czy życia wszystkich ludzi !!! To nie jakieś pojebane decyzje i zagrywki polityczne. My jako ludzkość musimy się teraz wziąć w garść i zadbać o siebie.

Zejdź na ziemię zajmij się sobą

Przestańmy się zatem oceniać, krytykować rząd, działania osób które próbują coś robić, bo są za nas w jakiś sposób odpowiedzialne – bo one uwierzcie pewnie potrzebują tego wykupionego papieru toaletowego bardziej niż każdy z nas. Bo założę się że większość z nich zesrana jest dobrze – historia będzie oceniać ich i te działania. To naprawdę bezprecedensowa sytuacja globalnie, w Polsce, we Włoszech i w wielu państwach na świecie.

I w dupie mam teraz czy jest propaganda, czy coś jest ukrywane czy nie. Przestańmy to oceniać – na to przyjdzie czas.

Teraz musimy zadbać o siebie, o swoich dziadków, rodziców o siebie samych. Na ocenę i rozliczenia przyjdzie jeszcze czas – oby, tego sobie i każdemu z Was życzę. Przyjdzie jeszcze czas na zamartwianie się czy będziemy mieć za co żyć. Czy będziemy mieć pracę czy nie. Zajmijmy się najpierw zdrowiem i sobą, bo bez tego najbardziej pewne zajęcia nie będą Ci potrzebne.

Zachowaj spokój, wyłącz TV, zmniejsz ilość informacji, które zalewają nas z każdej strony.

Przysięgam że ja już rzygam tym wszystkim. Naprawdę aż mi się słabo już robi z każdą tą nową informacją, która dociera z coraz to nowych profili, specjalistów i miejsc.

Jest mi zajebiście przykro że chwilowo jako ludzie, rozpędzone społeczństwo życiem na 110% i w tempie światła musimy zatrzymać się na chwilę, zostać w domu i posiedzieć razem.

Wykorzystajmy ten czas dla siebie, dla każdego z osobna. To nie jest zwykła grypa, więc czasu będzie więcej niż przysłowiowe trzy dni.

We Włoszech dużo się mówi o tym że ponad 80% społeczeństwa przejdzie lub przeszło już COVID-19. Większość bez objawowo, lub łagodnie. Nie zmienia to faktu że takie osoby są nosicielami i zarażają innych – starsze osoby, które przechodzą go dużo gorzej. I właśnie oni są narażeni najbardziej. Dlatego przestań myśleć o sobie.

Zadbaj o siebie nie tylko dla siebie, pogadaj w domu z rodziną, otwórz książkę, włącz serial w ciągu dnia, a nie w nocy. Idź spać przed 23.00 i śpij ponad 8 godzin. Powtórz to przynajmniej kilka dni i zobacz jak zmieni się dzień, świat.

Nie mam zamiaru oceniać zagrożenia, samej choroby. Statystyki i fakty są wciąż te same. Problem pojawia się przede wszystkim w tym że szpitale i łóżka zostają zajęte. Przyrost zachorowań z dnia dzien prawie się podwaja. Nawet najlepszy system i służba zdrowia tego nie ogarnie.

Pamiętajmy że do tego wciąż dochodzi normlane życie i codzienne sytuacje, wypadki. Wprowadzone w życie zaostrzenia dotyczą również tego obszaru. Ograniczenie wyjść z domu, podróży, oszczędzanie siebie to nie tylko sprawy związane z wirusem. Ten jak wiemy, może być niezauważony, albo wykazać objawy po dwóch tygodniach. Więc ciężko ocenić w jakim każdy z nas jest obecnie stanie.

Problem jest w tym, że jeśli z powodu innych wypadków i sytuacji zajmujemy łóżko, karetkę czy służby one nie mogą zająć się epidemią.

Zostań w domu !!

Każdy z nas miał plany, marzenia cele.
I każdemu z nas zostały one wstrzymane. My wciąż mamy otwarte naprawdę super projekty, nad którymi pracowaliśmy miesiące. Które wierzę realizować jeszcze tej wiosny. I to naprawdę mam nadzieję że zatrzymujemy się na jakiś czas, oby jak najkrótszy. Złapać oddech, nabrać dystansu.

Nic nie dzieje się przypadkiem, chcę i wierzę że i to wszystko dzieje się po coś. Podobno COVID-19 pozostanie z nami na zawsze, jak każdy wirus.

Zapewne, obyśmy to my nauczyli się z nim żyć i go przetrwali.

Dlatego wierzę że już w kwietniu, podobnie jak rok temu będę mógł wsiąść na rower i pojechać przed siebie.

Że będę mógł dalej rozwijać swoje plany działań tutaj na miejscu.

I przede wszystkim pochwalę się tym co szykujemy od miesięcy. Bo świat jest po to by spełniać marzenia, a tych nikomu z nas nie brakuje.

DBAM O SIEBIE NIE TYLKO DLA SIEBIE

Wszystko będzie dobrze – ANDRA TUTTO BENE

Wojtek
Active Squad


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *