Kwarantanna w 21 wieku.

Kiedy człowiek planuje loty w kosmos i zdobywanie nowych planet, nas na ziemi zatrzymuje gorączka i kaszel.

Kilka tygodni temu chyba nikomu nie przyszło do głowy jak potoczy się nasze życie w najbliższym czasie.

Dla mnie ten ostatni czas jest super mega dziwny.

Nie potrafię uporządkować sobie w głowie tych wszystkich emocji, myśli, przeżyć. Jestem tak bardzo zaskoczony całą sytuacją, która dotknęła mnie, nas w zasadzie z dnia na dzień.

Emocje od skrajnego załamania, wewnętrznego krzyku, płaczu i totalnej bezradności do stanów euforii (no może z nią przesadzam) ale były chwile że bardzo optymistycznie podchodziłem do całej tej sytuacji. Wierząc że zmieni to świat, ludzi i nauczy nas tak wielu rzeczy że „obudzimy” się po całej kwarantannie w nowym wymiarze.

Dla mnie ten okres to będzie czas kiedy będę pamiętał o przedstawieniach Zosi i wyjątkowo długim okresie razem.


Bieganiu po domu i rowerze nie wychodząc za drzwi.

No i jak jest ?

zaczynamy wychodzić, kończyć kwarantanny, obostrzenia łagodzą. A ludzie, jeden do drugiego wciąż jest tym samym draniem.

Wciąż lubimy oceniać siebie wzajemnie. Chociaż mam wrażenie że całe to zatrzymanie społeczeństwa w domach, kiedy to większość ma super więcej czasu spowodowała takie wylewanie jadu w naprawdę najprostszych sprawach.

Oceniamy jeden drugiego jeszcze bardziej niż wcześniej. Zaglądamy w życie prywatnie jeszcze bardziej, znamy się jeszcze bardziej na wszystkim i wszystkich. Wyliczać pewnie tu można dużo. Mam ogromną nadzieję że za chwilę wszyscy powoli wracamy do codzienności, i trochę zajmiemy się znowu sobą.

Sam nie wiem po co to wszystko, sam zastanawiam się jak ja się zmieniłem przez ten cały czas. W sumie nie krótki, u nas we Włoszech byliśmy „uwięzieni” w domach dwa miesiące. I naprawdę cząstka osób wychodziła na zewnątrz. To naprawdę można ześwirować.

U nas zmieniło się kilka rzeczy, które widać, tych namacalnych.

Każdy z nas przybrał na wadze i wcale nie przez długość włosów.

Zosi wypadają kolejne zęby,

Aleksander został „odpieluchowany” więc mamy spokój, bo ogarną to całkiem sprawnie więc wjechały majtki i zwykłe krótkie gacie na sezon letni. No i zdecydowanie dużo więcej mówi i rozumie. Wiesz dla dziecka nie całe 3 lata, 3 miesiące to jakby coś.

Zresztą, w naszym wieku upływający czas widać po dzieciach.

Zarasta nam roślinnością taras.

Pewnie jest kilka innych namacalnych spraw. Ale zastanawiam się co jeszcze się zmieniło, w nas. W głowie, w postrzeganiu świata, w życiu codziennym. Czy zupełnie nic ??

Trudno to pewnie ocenić na własnych przykładach. Pewnie oceni to codzienność, relacje w różnych znajomościach.

Wiesz jak to jest mając blisko lat 40 ile różnych relacji można wspomnieć. A jak sięgniesz pamięcią, to w danej chwili wydawać by się mogło że będzie to „znajomość” na całe życie.

Ludzie przychodzą i odchodzą, stają na naszej drodze nowi, inni się zmieniają. Nieliczni tak naprawdę pozostają. Ja miałem różne okresy w swoim życiu. Był też taki że miałem dość innego człowieka, i bardzo chciałem zaszyć się w przysłowiowej chatce w Bieszczadach.

Dziś mam kilka bliskich mi osób. Mam przede wszystkim rodzinę, swoją. I nie twierdzę że każdej godzinie jest kolorowo. Ale gdzieś na koniec dnia można mieć świadomość że nie jesteśmy sami.

Co dalej ?

Czas ostatnich tygodni prawdopodobnie uruchomił u mnie kilka nowych projektów. Rośnie ich dookoła już coraz więcej.

Około rok temu jak zakładałem bloga i fanpejdża miałem totalnie inny plan na to wszystko. Active Squad to przecież całkiem młody twór. (swoją drogą pamięta ktoś jak nazywało się to na początku?? )

Dziś wiem, każdy miniony tydzień weryfikował założenia pisząc trochę scenariusz na kolanie. Z perspektywy czasu nie uważam że losy i sytuacje potoczyły się źle. I nawet jeśli w danej chwili miałem wrażenie że świat się zawalił i to koniec, albo totalnie bezradnie rozkładałem ręce bo zamykały mi się jedne drzwi. To wiem, że otwierały się inne.

Być może nie same, bo trzeba było je odnaleźć, ale one były. I wcale nie miały czarnej przepaści za sobą, a wydaje mi się że całkiem dobre widoki. Dlatego i tym razem wierzę że wszystko co dzieje się i wydarzyło i wydarzy w najbliższym czasie po prostu jest i tak musiało być. Tyle.

P.S. Widzieliście nasz nowy cykl z przepisami i włoską kuchnią. W każdy czwartek, Sylwia opowiada Wam swoje doświadczenia i włoskie przepisy.

Jakie mamy cele

Oczywiście wiele projektów wciąż pozostaje aktywnych i będą kontynuowane. Przede wszystkim

Ale…niebawem będziemy przedstawiać nowe rzeczy.

Zespół ludzi nam się powiększa, czekamy trochę na to by pewne sprawy obgadać osobiście. Także na wszystko przyjdzie czas i niebawem będziemy otwierać kolejne drzwi. Jedno jest pewne, zaskoczymy jeszcze kilkoma sprawami.

Jaki mamy cel ? by za 5 lat, każdy w Polsce jak pomyśli o urlopie nad Jeziorem Garda, to będzie Active Squad Lago di Garda. Skromnie ? Nie.

Trochę wspomnień z kwarantanny

Dla mnie ten blog, to jest swojego rodzaju pamiętnik. Bloga i to miejsce tworzone jest przeze mnie, jeśli jesteś tu pierwszy raz czy od niedawna, to ja mam na imię Wojtek.

Lubię wracać do starych wpisów. Wracać do przeżyć, emocji, wycieczek z przeszłości. Całych tych przeżyć, którymi dzieliłem się ze światem.

Tak chcę zrobić i teraz. Na naszym facebooku, powstało kilka wpisów, które chciałbym zapamiętać.

4 maja, luzowanie kwarantanny

Kolejny tydzień konsekwentnie korzystam z okazji i możliwości używania roweru na dojazdy do pracy.

Na temat luzowania od 4 maja, to tydzień wcześniej spekulacje medialne nie miały końca. Im wcześniej tym więcej propagandowych haseł i dodawania otuchy, że za tydzień to już będzie można to czy tamto…przecież ludzie we Włoszech drugi miesiąc w domach.

To wszystko by dawać nadzieję na swobodne poruszanie się. Im bliżej terminu tym ograniczenia w zasadzie pozostają bez zmian. I w zależności w jaką stronę się obejrzeć to jest inna opinia i zdanie. Podawany jest nowy termin połowy maja i wciąż spekulacyjne hasła. O ile społeczeństwo nie zbuntuje się wcześniej. Dziś wiemy że od 4 maja rusza zdecydowana większość gospodarki i firm, luzowania społeczeństwa wciąż pozostają oddalone.

Wszystko to zaczyna być totalnym absurdem i dziką sytuacją.

Premier jedno, zarządcy regionów drugie, media i opinie w sieci jeszcze co innego. Komentarze o gospodarce i stratach totalnie wystrzelone w kosmos że jeśli nie zdarzy się cud to wszyscy umrzemy. Totalny chaos. I z jednej strony trochę to rozumiem że po ponad dwóch miesiącach powiedzieć ludziom że ok, koniec imprezy można wychodzic to strzał w kolano bo startowali by się wszyscy w windach, a grille rozpalane będą w każdym parku i rogu miasta. To trochę jak z opisem i ulotką w lekach czy procedurami na lotnisku lotach kosmicznych.

O wszystkim trzeba pomyśleć i wszystko przewidzieć, zadbać o „najgłubsze” zachowanie każdego z nas. A przewidzenie reakcji i zachowania społeczeństwa jeszcze w tak bezprecedensowej sytuacji to jak gra w pokera ze sztuczną inteligencją.

Ale powiem Wam że włosi na północy naprawdę zachowują się bardzo odpowiedzialnie.

Wszyscy naprawdę zachowują dystans i odpowiedzialność społeczną. Wręcz powiedziałbym że ludzie są wystraszeni i poruszeni wszystkim co się dzieje dookoła i nie tylko chodzi o wirusa.

Ja chcę wierzyć że wszystko to skończy się dość rozsądnie. Że jako społeczeństwo ogarniemy się z odpowiedzialnością za siebie i innych, że pomimo naprawdę już całej tej chorej sytuacji wznowimy się i wrócimy do swojego życia.

U nas 55 dni jak jesteśmy w domu. Pomimo tego że od jakiegoś czasu wyjście z domu dozwolone jest do ok 200 metrów od swojego adresu, to my wciąż tkwilśmy w swoim kwadracie. Ale dziś i my luzujemy, ruszyliśmy na te 200 metrow, żyjemy, mamy się dobrze. Mam nadzieję że od poniedziałku z największą odpowiedzialnością będziemy mogli wyjść na nasze pola kukurydzy z dala od ludzi.

Mam też nadzieję że zrobię Wam niebawem relacje i pokaże nasze jezioro 😊

26 kwietnia 2020

My dokładnie od 8 marca „uwięzieni” w domu. I o ile ja wychodzę na kilka godzin rano do pracy, to reszta załogi w domu. I jeśli wracam to „atmosfera” udziela się każdemu. Przyznaję że działa to już na nas dość destrukcyjnie i od kilku dni zwyczajnie mamy dość.

Od zawsze aktywnie, spontanicznie, a tu drugi miesiąc nie możemy nic zrobić. Dzieciaki już świrują i nie dają żyć. Pomysły nam się kończą, chociaż może to nie w nich jest problem bo bardziej chodzi o nasze zaangażowanie i siłę do działania – z nimi 🤦‍♂️😬

Dla nas też nie jest łatwo, w różnych obszarach. Szczęśliwie wszystko wskazuje że 4 maja wyjdziemy, a przede wszystkim będziemy mogli ruszyć na nasze trasy rowerowe, w góry. Czy od razu na wszystkie? pewnie zależy od nowego dekretu. Także odliczamy dni.

Mówi się że w pierwszym momencie tzw fazy 2 nie będziemy mogli opuszczać swojego regionu. Dla nas to Lombardia. I o ile do granicy z Veneto mamy dosłownie kilka kilometrów i raczej wolimy tamten region, to i w naszej Lombardii znajdziemy coś dla siebie 🧘‍♂️ Po takim okresie to przyznam że po prostu dobrze będzie wyjść gdzie kolwiek

Jak będzie wyglądała dalsza przyszłość i wakacje?

wciąż są spekulacje. Tych pojawia się dużo. Wiele z nich jest potwierdzane i dość jasno sprecyzowane to wciąż nie wiadomo co z granicami. Dużo jednak wskazuje na to że decyzje zostaną podjęte równocześnie ze wszystkimi krajami UE i jest duża szansa na swobodne podróże już w czerwcu. Szczęśliwie raczej większość Europy jest na tym samym statku i w podobnym punkcie.

Włosi wydaje się działają bardzo ostrożnie z nowymi zasadami. Na początku wydawało się wiele spraw chaotycznie wprowadzanych, i dość dynamicznie. Tak teraz mam wrażenie że wszystko trwa wieczność i starają się określić bardzo czytelne zasady. Zobaczymy.

Pojawiają się ciekawe projekty na omijanie komunikacji publicznej. W samym Mediolanie powstało podobno blisko 40km nowych tras rowerowych i spacerowych by zachęcać ludzi do rezygnowania z autobusu czy metra. Ciekaw jestem jak nasz rowerowy region stanie na nogi po całej sytuacji. Bo to że będzie lepiej nie mam wątpliwości. Pocieszające jest to że już otwierają się sklepy i wypożyczalnie rowerowe.

Nasz kluczowy partner w Desenzano już świadczy swoje usługi

W dniu codziennym dla nas tubylców, mówi się o wydłużeniu czasu pracy, i tego że dni pracujace to nie tylko od poniedziałku do piątku, czy od 8-16, Ale by rozłożyć w czasie ilość osób w firmach i na ulicy (dojazdy) więc grafiki będą „rozciagniete”. Być może przyczyni się to do tego że „weekend” niektórzy będą mieli w środku tygodnia. Dla mnie to też kolejny plus bo od zawsze wydawało mi się dziwne pracownie połowy świata w tych samych godzinach, co powoduje obłożenie w tych samych godzinach na ulicy i w sklepach po pracy.

Być może tak jak już pisalem kilka dni temu, cała ta sytuacja będzie dużą zmianą. Zmianą która dla nas, ludzi, świata była u jest potrzebna. Zmiany zawsze niosą niepewność, to naturalne zjawisko. Niepewność w tym przypadku dotyczy chyba każdego. Zmiany zwykle prowadzą do lepszego, o ile są naszą decyzją.

Myślę i wierzę że my jako ludzie poradzimy sobie z tym wszystkim, wyjdziemy po wszystkim silniejsi i mądrzejsi. O kolejne kilka kroków do przodu tak by móc tworzyć świat bezpieczniejszy i wartościowszy dla naszych dzieciaków i następnych pokoleń. Liczę na to że każdy z nas wyciągnie swoje wnioski i pomimo wszystko co dzieje się teraz za kolejne 3-5 lat wspomniemy ten okres jako ten przełomowy, na dobre oczywiście.

Jestem w życiu optymistą i nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych (no może nauka języka, która ciągle jest największym kompleksem) 😬😜 to że pomimo tego trudnego dla każdego z nas okresu wszystko skończy się dobrze.

„Nikomu nie wolno drżeć przed nieznanym, gdyż każdy jest w stanie zdobyć to, czego pragnie, i to, czego mu potrzeba.” P. Coelho, Alchemik.

Zdjęcie z naszych wakacji 2019 w Toskanii.

23 kwietnia 2020

misja zakupy na kwarantannie

Misja zakupy, ostatnia rolka papieru zeszła z magazynu trzeba było ruszyć.

Jak w tym „innym” okresie radzicie sobie z zakupami?

U nas na szczęście wiele sklepów ma opcje zrobienia przez internet i odebrania na miejscu. To super wygodne, jeszcze biorąc pod uwagę że kupujesz tylko rzeczy potrzebne, bo jakby ciężko na zachcianki przy półce. To wydawać by się mogło że w portfelu zostaje więcej kasy, a tu jednak zong. Poza tym tak często jestem od lutego na zakupach że po raz kolejny zapomniałem PINu 🙊😬

Swoją drogą takie zakupy robione przez kogoś i odbierane, ile mogą przysporzyć radości w rozpakowywaniu. To trochę jak otwieranie pudełka z czekoladkami, w sumie to nigdy nie wiesz co Ci spakują. W sensie nigdy nie mieliśmy większej wpadki, a taką formę zakupów ogarniamy już od lat, bo pamiętam w Polsce jak Tesco dowoziło.

Ale tak, zdarzają się że znajdujemy coś czego nie zamawialiśmy 🤣😬. Albo czegoś miało nie być, a jest. Albo sklep wrzuca jakieś gratisy itd.. No czasem jest śmiesznie. Mi to pasuje, nie lubię sklepów i zakupów. Na szczęście nie mieliśmy jeszcze sytuacji że czegoś brakowało. No poza jedną, jak pobrali raz dwa razy płatność, ale to ogarnęliśmy.

W ogóle teraz okazuje się że dużo więcej można nagle załatwić przez telefon i zdalnie.

I to nawet we Włoszech, gdzie tu ludzie to zdecydowanie wolą wszystko osobiście, a najlepiej dużo mówiąc i opowiadając pół swojego życia. U nas zawsze ograniczaliśmy wyjścia gdzieś do sklepów, instytucji itd..w tym obszarze to jesteśmy trochę aspołeczni 😬🧘‍♂️

Ach, no i te wszystkie teorie, które pojawiają się w całej tej kwarantannie. Siedzimy więcej w domu, mamy dużo wolnego czasu i chyha juz totalnie odojeżdżamy. Jakby to wszystko gdzieś spisać 😬😲
Dla przykładu ten plan wyeliminowania gotówki z obiegu i płatności kartami. Nigdy nie wiemy tak naprawdę ile mamy chajsu, i dlaczego ciągle brakuje. Jedna karta, druga, piąta, spłaty, operacje 🤦‍♂️🙊 Przecież „oni” i ten caly system na pewno nas okrada 🤣🧘‍♂️

Swoją drogą czy ktoś z Was wypłaca gotówkę – by mieć w domu? Czy robicie to w konkretnej potrzebie?? Ja chyba w życiu nie wypłaciłem, tak by mieć, jako oszczędność, zabezpieczenie. W sensie rozumiesz wypłata, idę do okienka i wypłace. Może dlatego że nigdy nie miałem aż tyle 🙊🤣 ale chyba to też bez sensu. Bo jeśli ktoś czuje potrzebę posiadania dobra, a nie wirtualnej wartości to czy nie lepiej kupić złoto, czy inne kruszce, broń czy jach, super auto 😉😎

Dzisiaj gotówka jest chyba też mało przewidywalna. Więc o co to całe zamieszanie?? 🤔 Może ktoś ma odpowiedź, i może mnie oświecić. Tak przy okazji zakupów, rozkminiam temat.

6 kwietnia 2020

Co u Was słychać? Jak radzicie sobie w nowej tymczasowej rzeczywistości??

Przyznaję, że mam w ostatnich dniach to „szczęście” 😜 że mogę wyrwać się do pracy. Jako najlepszy z najlepszych zostałem wytypowany by obsłużyć nieskończony i najlepszy rynek włoskiego wina. Pojawiam się w robicie na cały poranek.

Dziwnie się z tym wszystkim czuje, bo w normalnym trybie potrafię „upłynnić” 8 godzin w ciągu dnia w internecie, robiąc totalnie nic. A jak jestem teraz tam sam i nikt nie patrzy mi na ręce, to jakoś ambitnie pracuję. Jako szef sam dla siebiet ustaliłem sobie że obowiązki mam do obiadu czyli 12tej więc zaraz po śniadaniu w domu jestem z rodziną.

Przyznaje że całkiem pasuje mi ten układ bo mam motyw zwlec dupsko rano, przebrać się, zjeść w swoich godzinach 💪🏻 i jakieś obowiązki.

Poza tym, czas dzień w domu reszty rodziny wyglądają coraz bardziej przewidywalne. Jak wracam to oni prawie wstają, ja zaczynam obiad, oni kończą śniadanie.

We Włoszech coraz głośniej mówi się o tym że dzieci już nie wrócą do szkoły w tym roku, tzn szkolnym roku 🧘‍♂️. Wszyscy szczęśliwie dostaną promocje do następnej klasy bez względu na oceny. Ach jakie to świetne informacje 🤦‍♂️kto by to chociaż w ułamku przewidział składając sobie życzenia w nowy rok 🙊

Ach ten 2020. Po raz kolejny mówię że warto rozważyć w ogóle anulowanie tego roku i zacząć go od nowa.

Przyznać się, jak dużo osób siedziało pierwszego stycznia w domu. Mówi się że jaki nowy rok, taki cały rok. Tak żałuję tego kaca wtedy i że nie wyszedłem pobiegać 😬

A propos kaca, to wszedłem na jakiś dziwny tryb tej kwarantanny. Pomijam że łamie swoje zasady, ale dostałem takiej alergii jakiej nigdy nie pamiętam. Wczoraj nos rozsadzał mi katar i kichanie jak z kałasznikowa. Już widzę miny sąsiadów, przecież teraz w lepszym tonie jest puścić bąka niż kichać.

No nic, nażarłem się piksów na alergie i chwilowo mam spokój, ale mają one i swoje minusy bo aktualnie mogę zasnąć w każdej pozycji i wszędzie. Chociaż może i nie są to minusy 🧘‍♂️ w końcu obowiązkow nie mamy jakoś dużo.

Dużo to było planów na początku tej całej akcji. Sprzątanie, mycie okien, skończenie rozgrzebanej ściany w łazience, która wygląda jakbym trzymał coś pod gipsem. A generalnie to tak nam się chce że do zmywarki ląduje coraz więcej gratów, odkurzacz naparza aż mu się bateria skończy, a my jakoś oby zaliczyć dzień.

Przeszliśmy jakoś kompletnie w tryb przetrwania. Zakres godzin od… do, – mamy pewne aktywności. Np wieczorem naparzam z młodzieżą w trampolinie. I zauważyłem że jest gość, który co wieczór podjeżdża autem pod blok i siedzi. Odpali co jakiś czas fure bo mu się pewnie Eco tryb bateii włączy, i tak sterczy. Tylko teraz drugi tydzień zastanawiam się bo my widzimy jego jak o stałej porze podjeżdża – i jak to normlani ludzie, wiesz ocenimy już gościa 😉, ale kurde on też musi mieć dużą głowę, przecież codziennie podjeżdża, a my codziennie skaczemy. Ciekaw jestem co on sobie myśli o nas.

To taka refleksja jak to zmienia się punkt widzenia od punktu siedzenia. To z pozdrowieniami dla wszystkich bardzo ambitnych publicznymi ocenami, które rosną proporcjonalnie mocno z zajebistymi memami w tym czasie. Jedne i drugie pewnie przejdą do historii jak ten cały „chory” okres.

Dla nas by uczcić miesiąc w domu skończyła życie nasza pralka.

I o ile liczyłem się z tym że ten dzień w końcu nastąpi, wcześniej lub później. Bo skubana naprawdę powinna odejść już przynajmniej miesiąc temu, ale ciągle jakoś ostatkiem sił, pchnięta kijem w bęben by silnik ruszył dawała radę. Ale dziś jest gamę over.I nawet tym kijem że schodów jak by ją zepchnąć to już nie ruszy.

Także pół dnia na znalezienie nowej i zamówienie. Bo wszystko dobrze wygląda w teorii i na stronie sklepu. Gorzej jak potwierdzasz czas przesyłki, czy w ogóle „otwarty” sklep, to okazuje się że termin świąt nie ułatwia szybkiego załatwienia sprawy, rekordziści chcieli dostarczyć nam sprzęt w czerwcu 😬🙊 szczęśliwie udało się ogarnąć.

Zaraz powinniśmy pozbyć się naszych ratolośli i zasiadamy do kontynuowania, dom z papieru. I to jedyny moment kiedy po drugim odcinku żałuję jednak ze muszę rano wstać, Netflix, nieźle potrafi wciągnąć, bez kitu.

31 marca 2020

Kolejne ograniczenia i sytuacja z jaką zaczynacie mierzyć się w Polsce u nas ma miejsce jakoś od ponad dwóch tygodni.

Jakoś, bo szczerze to już po miesiącu ograniczeń lekko tracę orientację. To co za chwilę Wam przedstawię to przetłumaczony list z Włoch do reszty Europy. To wiele zdań, które chciałem Wam też jakoś przekazać, lecz brakowało mi czasu i natchnienia.

Dwa tygodnie temu, jak pisaliśmy z Pauliną w wielu miejscach, swoje zdanie

Pisaliśmy wtedy że jesteście wciąż te 2-3 tygodnie przed tym co było u nas.


Nie raz byliśmy sponiewierani że nie powinniśmy wtykać nosa w nie swoje sprawy.

Nazywano nas „patriotami”, mówiono że Polska jest najbardziej zorganizowanym krajem na świecie i wszystko to ją ominie. Że to takich jak my wina, bo jeździliśmy po świecie i roznieśliśmy wirusa z Włoch do reszty Europy 😬

Nie wnikam, każdy ma swoje paranoje 🧘‍♂️ ja też mam ich wiele 😜 wiem tylko że już wtedy scenariusze zachowań rządów i społeczeństwa powtarzały się jak kalka w wielu krajach. Że jeśli nie zatrzyma się wzrost, będą w Polsce podejmowane kolejne, i następne.

Pytanie tylko jak to my, jako ludzie będziemy się z nimi zgadzać i szanować siebie nawzajem.

Czy wciąż będziemy dyskutować czy można biegać czy nie.

Czy w parku o powierzchni 2 km czy mniejszy też ujdzie.
Czy rower to solo, czy można jednak z partnerką, a czy ten na trzech kołach to też jako rower?
Czy w lesie mogą być trzy osoby i czy do sklepu spożywczych.

Są to dla mnie totalne abstrakcje. I ile ludzi śmieje się z Dudy, który mówi że jeśli można wyjść do sklepu na zakupy, to można też iść na wybory. No i co? , rozumiem że to inna dyskusja niż ta powyżej?? Że odpowiedzialność społeczna i zastosowanie się do zaleceń i prostego przekazu #zostańwdomu musi wywoływać tyle pytań.

OK, pewnie tak. Pewnie wiele z nas ludzi potrzebuje bata, policję na schodach, wojsko na ulicy i konkretny zakaz by zastosować się, by wyciągnąć wnioski z reszty świata. By nawet w takiej sytuacji gdzie to świństwo naprawdę rozpierdala świat jaki znamy, gospodarkę, ludzi, którzy cierpią. Naprawdę cierpią, i wiem to nie z telewizji czy opinii.

Weźcie się w garść. My jesteśmy od ponad miesiąca w domu. Nasze dzieci nie były na dworze od miesiąca, i żyją. Nie jest łatwo, nikt nie mówił że bedxie. Momentami jest mega ciężko. Ale nie narzekamy, nie biadole że naprawdę nic mi się nie chce i jakie to życie jest popieprzone szukając powodów całej tej sytuacji.

Przeczytaj niezwykły list z Włoch do Europy… oto, co wiemy o waszej przyszłości.

To przetłumaczony tekst włoskiej pisarki, Francesca Melandri przebywająca w Rzymie, w którym od 3 tygodni panuje zakaz opuszczania budynków. Napisała list „z przyszłości” do pozostałych Europejczyków, przedstawiając wachlarz emocji, przez które będą prawdopodobnie przechodzić w nadchodzących tygodniach.

P. S.
Zdradzę też jeden sekret. Mam potwierdzone info, można biegać. Tylko trzeba wyjść za drzwi lewą nogą, zrobić długi krok, złapać się za lewe ucho i podskoczyć trzy razy pajacyka. To wszystko. Mój znajomy ma wujka kolegi, brata, której sąsiadka słyszała w tramwaju od kogoś, że to z ministerstwa, z samej góry. To na pewno działa, warto spróbować. Aha, i coś jeszcze na 3 kilometrze koniecznie trzeba pocałować się w łokieć, też lewy. Bo jeśli nie to wszystko w pizdu.

Trzymajcie się zdrowo, jestem z Wami. Lekko nie jest, ale kto mówił że będzie. Głowa do góry

25 marca 2020

No i jak radzicie sobie z nową rzeczywistością w Polsce?

O ile u nas to jakby już normalka że siedzimy na chacie. Tak sobie analizuje, myślę, czytam. Już mam od Pauliny, biblioteczę książek o dzieciach z najlepszymi badaniami jak wychować dzieci. Mówię, że nie chcę tylko tego jakoś czytać bo z moim otwartym umysłem i inteligencją zaraz stworzę swoje praktyki i będę pisał książki o dzieciach.

Siedzę więc z telefonem. Już mam wrażenie że mi się kciuki twardsze robią od stukania w ekran. Jak u gitarzysty rączki. W ogóle nasze geny pewnie następnym pokoleniom będą wydłużały kciuki. Ekrany coraz większe, a pisać coś trzeba. W sumie to nie lubię pisać mówiąc.

U nas z kolei trochę zmian w codzienności.

Bo o ile ostatnie dwa tygodnie prawie byliśmy wszyscy w domu to teraz, Ja pracuje do 12tej. Tak, tak całkiem niezła opcja. I co by nie wstawanie rano bez opcji pobiegania, bo pewnie w normalnych warunkach zapitalałbym poranne 5km to ciężko tak na sucho zwlec dupsko.

Okazało się że firma gdzie pracuje, my w jednej spółce dostarczamy rzeczy do winnic więc możemy pracować. Nie to że bym jakoś zarzekał, bo miło jest popatrzeć jak drzewa się zielenią – szok przeżyje moja rodzina jak wyjdą z tych ścian i zobaczą. Aleksander pewnie powie łoooołł 😜 u nas zaczął się już taki wybuch kolorów. Kwiatów, wiele drzew ma już małe liście, pąki, kolorowe kwiaty. No czad.

Z kolei, my (czyli teraz większość ludzi we Włoszech) siedzimy sobie w domach, a na ulicy chodnikach normalnie pracę. To remont autostrady, to jakieś drzewa przycinają, to coś jeszcze. Także mi po tych kilku dniach dziwną akcje mam bo już nie wiadomo co sobie o tym wszystkim myśleć.

Tu z jednej strony tyle ograniczeń, a z drugiej jakby reszta społeczeństwa szykowala nam – tym w domu, nowy świat. Chociaż tak, rzeczywiście przyznaje że „normalnych” ludzi na ulicach super mało.

Inna sprawa to wszystkie te teorie o całym wirusie, spiskach i coraz większej ilości opinii. Jejaaa…jak się w to człowiek wgłębi, to naprawdę można dostać spuchniętej głowy. I o ile rozumiem, już że w języku Chińskim „kryzys” to dwa słowa, – niebezpieczeństwo i szansa. I to że w polityce, biznesie, popularne jest określenie „by nie zepsuć takiego kryzysu”.

To pewnie wiele z nas zauważa i łączy różne klocki w całość. A tych jest coraz więcej. I pewnie ten od komosjii smoleńskiej by się nawet w tym nie ogarną. To wciąż dochodzi do mnie wiele sprzeczności. Bo wszyscy mówią że generalnie każdej ze stron chodzi o wywoływanie paniki. Tylko kurde, każda z nich taka panikę tworzy.

Ci od wirusa krzyczą, – wszyscy umrzemy. Ci od gospodarki krzyczą – każdy straci pracę, a kryzys przyjdzie jakiego nie zna nikt. Ci od polityki – że nas okradaja, ograniczają nam prawa i wolność, oszukują.

I tak sobie myślę o co w tym wszystkim chodzi.

Ja pie~%^. .e, naprawdę jest nam to wszystko potrzebne. Mój mózg rozrzucony jest już na podłodze. Bo z jednej strony bardzo chciałbym to wszystko wiedzieć, z drugiej jakby mam niestety trochę świadomość że każda z tych informacji może jest w kawałku spoko. Ale wiele z nich naprawdę nie trzyma się bardzo kupy. To czy ten cały mechanizm działania świata, który przedstawiają, tak przemyślany i zaplanowany pozwoliłby, byśmy to wszystko tak sobie rozszyfrowywali i udostępniali publicznie?

I nie twierdzę że te wszystkie teorie są błędne, bo nie. Wiele z nich sam układam sobie w głowie. Tylko specjaliści od psychologii od dawna mówią że człowiek jeśli czegoś nie rozumie to układa sobie w głowie przeróżne dzieje. I nawet jeśli wiele rzeczy to bzdury, czy naprawdę fakty, to czy coś one zmieniają w tym co się dzieje. Sam nie wiem 🧘‍♂️

Chyba jednak zacznę czytać te książki o dzieciach 😲

Z kolei u nas jakby zmiany. Bo pewnie cały świat też mówi że trend we Włoszech się odwraca. I pomimo wciąż ogromnych ofiarach tej naszej „wojny” to spadek mamy 4 dzień.

Mam nadzieję że nie zepsuje tego fakt że się dziś ogoliłem (bo miałem w swoim buncie że zapuszczam brodę i wąsy) to dziś je ściąłem. Także wierzę że nie mam aż takiego wpływu na świat, i wciąż będzie lepiej. Ale kurcze musiałem to zrobić, bo żona zrobiła mnie na ładnego faceta 😎
U nas to już prawie miesiąc fryzjer jest zamknięty, więc kupiłem dziś naszą prywatną maszynkę. I powiem że naprawdę chyba zmienię fryzjera. Tym bardziej że już druga wizyta będzie w części gratis, bo dzisiejszą prawie spłaciła mi maszynkę 😜 i nie kupiłem wcale chińskiej 🙊😜

Także są powody do zadowolenia, świat pcha się do przodu.
Mówię Wam że będzie dobrze.

20 marzec 2020

Wyjątkowy jest to czas.
Czas który nasze dzieci zwykle będą pamiętać jako dobry okres. Okres, w którym byliśmy wszyscy w domu, kiedy spaliśmy do późna, okres kiedy dzień wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Kiedy nikt się specjalnie nie śpieszył, kiedy nigdy nie było tak wolno i dużo czasu, kiedy jedliśmy razem śniadania, obiady, kolacje. Kiedy to kłóciliśmy się i godziliśmy kilka razy dziennie. Oj albo kilka naście. My już zauważyliśmy zależność że jeśli jeden dzień jest całkiem spoko, to w następnym nadrobią.

I niby każdy wkurwia się na całą sytuację, pewnie nie jedna osoba ma już dość.
Pewnie nie jedna osoba zajebiście martwi się o jutro, o swoją prace, biznes. O to że jutro jest tak niepewne – jak nigdy wcześniej. A ta niepewność to brak wpływu na całą sytuację – bezradność.

Ale czy na pewno??
Otóż wszyscy specjaliści zgodnie twierdzą że wszyscy i każdy z osobna mamy wpływ. Że siedzeniem na dupie pomagasz w walce z chorobą.
Że to wszystko co musisz zrobić.

A co wciąż tak wiele osób robi??
Nawet u nas kiedy teraz właśnie caly śwat patrzy na Włochy. Na to jak radzą sobie z wirusem, wciąż wychodzi spory procent ludzi. Co dzień cyfry zabijają każdego kolejnym rekordem, zdjęcia i filmy trumien i wyobrażenie sobie tej skali.

To nie jest grypa. I odszczekuje to po raz pięćset siedemdziesiąty ósmy.


To jest wojna, tu giną ludzie, bo tak należy nazwać skalę tego zjawiska.
Cisza i ogromna tragedia, ta która rozgrywa się w 2020. Kiedy wszyscy baliśmy się armat, wojska na ulicach, chuj wie jakich wybuchów, a tu…. CISZA, ludzie umierają w najgorszej samotności ŚWIATA.
Bez pożegnań, w odosobnieniu, bez ostatniego słowa bliskich. Bo tak wygląda śmierć na COVID-19, podobnie jak przebieg choroby.

I rozumiem że wiele osób wciąż może myśleć że problem ten nie dotyczy Polski, bo przecież chorych w oficjalnych przekazach jest wciąż tak mało. I oby tych co zostają sami w tej chorobie było jak najmniej. Jednak liczba ta rośnie i niestety będzie rosła, wyobraź sobie że inne choroby nie zniknęły nagle że świata i wciąż ludzie potrzebują pomocy w innych obszarach. A już dziś procedury wyłączają całe szpitale izby przyjęć, bo ktoś z głupim pomysłem zrobił coś mało logicznego.

Bo tyle ludzi zapierdala do parku czy na grilla i po pifko czy paluszki do żabki??
Nie określam tu wojny jaką człowiek wypowiedział człowiekowi, chociaż to też historia zweryfikuje. Ale to może my jako ludzie dostaliśmy cios od natury od ziemi. Że każdego dnia większość z nas napieprzało ją swoim zachowaniem. I niech pierwszy rzuci kamień.

I wiem że jest chujowo, wiem że martwisz się o to co będzie. Wiem że masz rachunki do zapłacenia i koszty, które żadne państwo ci nie pokryje, tj żadne państwo nie jest w stanie w tym wyjątkowym okresie zadbać o wszystkich. Bo pandemia, ktora szerzy się na całym świecie niszczy najlepszych.

Teraz my, jako ludzie zostajemy. Zostajemy sobie sami, dla siebie i to od nas zależy jak wykorzystamy ten czas. Czy będziemy wciąż siać fale hejtu na ludzi, których nawet nie znamy, a ci przez nas popełniają samobójstwa (sic jakas masakra temat na inny materiał). Czy wciąż będziemy się oceniać dlaczego i po co tyle ludzi kurwa wraca nagle do Polski. Czy będziemy wciąż oceniać sytuację w ktorej się znaleźliśmy pisząc terie spiskowe i oceniając rządy, państwa i wciąż innych ludzi, ciągle patrząc komuś na ręce by później zjebać jak świnie bo ktoś zrobił inaczej niż Ty byś to. Zrobił!!

No i co??. Dlaczego pandemia, to wszystko dzieje się właśnie teraz?

Dlaczego nie później, nie wcześniej. A kiedy??? To ja się pytam, może w pokoleniu naszych dzieci, byłoby lepiej!!?? Może wnuków, albo tak dalej.
Wszystko dzieje się tym momencie kiedy ma się wydarzyć, a ty jako człowiek masz na to najmniejszy wpływ.

Dlaczego my ludzie wciąż oceniany innych i z założenia zakładany że każdy jest zły? Poczekaj, stań na ziemi, na tej którą wraz z wiosną zaprasza cię do odkrywania nowego świata. Tylko przetrwaj ten wyjątkowy czas, jak cywilizowany człowiek. Nie karz władzy ograniczać nic przepisem. Zasadami, które będą wpływały destrukcyjne na mózg.

I uwierz ze chętnie siedziałbym na dupie, bez zakazów, a z własnej woli gdzie cała ta sytuacja nie rozwinęła się do momentu w którym to rząd musi wziąć sprawy w swoje ręce. W którym to my jako obywatele mamy ograniczenia jakie mieli nasi dziadkowie i rodzice. W którym wojsko stoi w bramie i czeka na rozkaz bo bańka mydlana pęknie bo cyfry są już katastrofalne, a na ulicy wciąż dużo ludzi.

Usiądź, zachowaj spokój i odpowiedzialność społeczną.

Pokaż swoim dzieciom, albo dzieciom sąsiadki, brata siostry. Albo sam sobie udowodnij że możesz zadbać o ten świat o to co jest w twoich jako jednostki i każdego z nas rękach. Zostań w domu, po prostu.

Zadbaj o jutro i zrozum że świat nie wygląda tak jak to widać w TV czy gazetach. Nie jest czarno biały, a problemy ma każdy. I każdy sobie z nimi poradzi, nie wierzysz? Nie dajesz rady? Podziel się tym z kimś! Poproś o pomoc. Uwierz że bylem w życiu wiele razy w miejsciu, którego nikomu nie życzę. I to był mój problem że nie umiałem prosić o pomoc. Teraz mam wspaniałą rodzinę, jestem w tu gdzie nigdy nie sądziłem że będę. I gdyby ktoś powiedział mi to jeszcze kilka lata temu to nigdy bym nie uwierzył.

I wiem że wszystko jest możliwe, choć nie powiem że też mam trochę cykora i mam czasami chwilę zwątpienia.
Ale to dobrze, to oznacza że wciąż mamy nadzieję i wiarę że będzie dobrze.

„Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Tylko załuż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie.”

Ale teraz zostań w domu, po prostu.


Daj służbom pracować. Pozwól pracować tym, którzy dają Ci opcje byś został w domu, nie spierdol tego. Nie wierz celebrytom, którzy dotykają mikrofonów by pokazać swoją niezniszczalność czy głupotę zmieniając las w miejsce publiczne z tysiącem ludzi.

Bo może wcale nie będziesz mieć objawów, ale odwiedzisz swoją babcie, mamę, albo kogokolwiek na swojej drodze kto będzie miał słabszą odporność. Kogoś kto już zmaga się z chorobami, ale może żyć, a ty go tego życia pozbawisz, więc zostań w domu. Proszę.

19 marca 2020

11 dzień w domu z dziećmi.

One od ponad trzech tygodni bez szkoły, jak długo jeszcze? Nie wiem, ale każdy dzień to nowe wyzwania by okiełznać grupę. Grupę bo to nie tylko o nich chodzi, nami też tergają już emocje.

Czy sobie radzimy? Pewnie!


Chociaż takich rzeczy jeszcze nie ogarnialiśmy w swoim dość niestandardowym życiu.

Ja z buntu do świata mam lekko fioletowe włosy – tylko taki kolor farby został Paulinie 😜

Zosia drugi dzień urozmaica nam dzień występami i teatrzykiem. Choć przygotuje go sama i roznosi bilety to nie umie go sprzątać, zresztą jak większość rzeczy, które w zasadzie ogarniamy za nimi jak Rumba wersja 7.0v, ta z ramionami. W innej sytuacji wszystko co te małe dranie wyniosą z pokoju dziś wypadałoby już oknami – w sumie to nie wiem jak się to wszystko tam mieści.

Zastawiliśmy też drzwi wejściowe do domu stołem i zabawkami – od wewnątrz oczywiście. I te, choć nie otwierane kolejny dzień, by codzienną rutynę utrzymać wciąż przed spaniem sprawdzamy czy są oby zamknięte na klucz 🤦‍♂️

Dziś też mieliśmy teatr od rana – i wcale nie chodzi o ten nasz namacalny, tylko w cyfrowych mediach i internecie był nadawany prosto z Polski dla dzieciaków, więc pod dobrym pretekstem pozbyliśmy się młodych na około godzinę – muszę sprawdzić czy są i kiedy gdzieś powtórki lub nowe przedstawienia.

No i pralka. Z tą mamy problem od prawie miesiąca. Taki standardowy, czyli gwarncja skończyła się jakoś na początku roku no i ku..wa pralka i silnik też. Dość skomplikowana sprawa z prostym silnikiem, natomiast nie do odratowania. I o ile trzeba ją było trochę „pchnąć” bo zapomniała kręcić to w ostatnich dniach jakoś działa bez problemu. Problem jest u mnie, bo wariatka podczas wirowania wciąż jest coraz bardziej na środku łazienki, a nie chce jej dotykać by znów się nie popsuła – wiesz przesądy chodzi, o przesądy, moje prywatne 😬 ja chłopak z pod lubelskiej wsi. Ta więc trochę zaczyna nam przejmować łazienkę. Bo by jeszcze tego brakowało, hy zabrakło pralki w tym wyjątkowym okresie 🤦‍♂️

Chociaż sam nie wiem co lepsze, bo dziś zostałem upoważniony do rozwieszenia trzech prań dziecięcych rzeczy. I przyznam, ja pierdole, przez całe życie nie miałem chyba tyle ciuchów co oni mają w tym wieku. Poza tym wszystko wciąż takie małe ilość nie do ogarnięcia myślałem że się to nie skończy. I przysięgam że miałem w planie już przechylić kosz z praniem na wieszak by wysypal się i to co zostanie to zostanie 🙊

Generalnie odpieluchowywanie młodego sprzyja ilości spodni, majtek i nawet skarpetek i o ile chłop się stara. To widać jak bardzo chce pamiętać o tej jakże nam starym ludziom jasnej rzeczy by raz na jakiś czas usiąść do czynności, jakże ważnej w ciągu dnia, to mu się wciąż zapomina. I o tyle ile mamy niepisaną umowę z Pauliną (o której właśnie dowiaduje się z tekstu 🤣) że mogę wywieszac te ich ciuchy, to do tej śmierdzącej sprawy bez pieluchy się nie dotknę 😲

Dlatego koledzy, Panowie, apeluje, dbajcie o swoje kobiety.

bo pewnie nie jestem odosobniony w problemach, które poznajemy dopiero w warunkach zamknięcia 🧘‍♂️😜🤣. Niech Wam wszystkim to na zdrowie wyjdzie. PozdrawiaMy, wszyscy w domu zdrowi, wyślijcie nam piątkę wsparcia, bo cholera wie kiedy i jak się to ma skończyć.

Aha, jak już jesteśmy przy wysyłkach, zapomniałbym. Dziś dotarła kolejna przesyłka od dalekich przyjaciółni słynnego taniego sersisu na ‚A’, i o ile chyba nawet już Paulina wnioskowala to zwrot całej szalonej kwoty 1,80 euro bo wyjątkowo przedmiotu długo nie było, to nagle chyba mamy kolejny kontener gdzieś w porcie i cholera wie ile jeszcze to wszystko potrwa 🧘‍♂️😲

PS. Paczkę otworzyliśmy, wyozonowaliśmy cały dom, ręce myliśmy dla pewności po 3 minuty. Tylko na sam koniec i tak młody wziął to uciekł – na razie mija godzina i nikt z nas nie chce po niego iść, on nie woła 😜🙊😜

13 marca 2020

Pierwszy dzień oficjalnej kwarantanny, w domu od 8 marca.

W sensie że ja jako członek rodziny jestem cały dzień w domu. Czyli jesteśmy razem, w całą czwórkę. Bo reszta rodziny to już od poniedziałku miłością się dzieli na 73 metrach kwadratowych. Nie wiem jak długo to będzie trwało więc zaczynamy prowadzić nam mija czas.

Generalnie zrobiliśmy sobie listę. Listę, którą pewnie jakby spiąć pośladki w tempie codziennych obowiązków wystarczyłby jeden weekend. Ale w obecnej sytuacji będziemy delektować się daną czynnością, tak wiesz rozsuwając ją w czasie.

Dziś był dzień zakupów.

Przecież od czegoś trzeba zacząć. Trochę przeraziły mnie Wasze puste półki w Polsce i brak taśmy, więc musieliśmy zbadać sprawę u nas. Poza tym jakoś nie chce mi się później ruszać dupska więc jak już mam się zaszyć na chacie to wolę mieć wszystko pod ręką na jak najdłuższy okres.

Takie zakupy to nie lada wyzwanie. U nas wprowadzone są zasady. Nie ma tak że można zapakować całą rodzinę i iść szastać kasą. Do sklepów bowiem wpuszczają jedną osobę z rodziny, czyli jeden wózek jedna osoba. Sam byłem świadkiem jak przy wejściu cofneli małżeństwo po drugi wózek – więc opcje sobie robią 😜

Do takiej akcji nie można wybrać pierwszy lepszy sklep, więc na cel wzięliśmy największy. Taki wiesz, że jak zacząłem szukać puszek z groszkiem to cała alejka ich była, z małym groszkiem, dużym, średnim i jak juz myślałem że widziałem każdy groszek świata to kurwa za rogiem było ich trzy razy więcej, każdej marki i kształtu puszki, w różnym kolorze. No szał, jednym słowem.

Naszą akcje zakupów rozdzieliliśmy strategicznie na dwie tury. Pierwsza pojechała Paulina, ogarnęła drobne rzeczy, ale dużo. Ja w drugiej turze pojechałem po zgrzewki, czyli ciężarówka mąki, trzy toaletowego – przyjaciele ślą porady że się przyda, więc też wziąłem. Noo ciężkie gabarytowo rzeczy. Uwaga i nie wziąłem wody… 😬😬🤦‍♂️🤦‍♂️ I będziemy filtrować. Na szczęście mamy zapas filtrów z Polskiego Tesco więc powinno wystarczyć.

Generalnie to mega się boję takich dużych sklepów, nie nie spokojnie nie z powodu koronawirusa, po prostu ich nie lubię. W codziennym życiu ich unikam. Jeszcze te akcje jak wchodzisz do takiego kolosa nie masz pojęcia co gdzie jest, a masz listę na kartkę A4. Dodatkowo stres przy wejściu jak każą desynfekowac ręce, zakładać rękawiczki, wszyscy w sklepie w maskach no łatwo nie jest.

Moja kolej

Jako że moja tura wypadła druga, to w sklepie byłem później – około 16tej, to taka godzina szczytu nawet w akcji #zostańkurwawdomu zaczęło wchodzić coraz więcej ludzi, wszyscy w maskach ja nie miałem bo przecież mówią że jak jestem zdrowy to nie muszę. Więc czułem się niezręcznie, i chyba wszyscy na mnie patrzyli spod swojej maski.

Tym czasem, nie wiem jak się mają zakazy, które wiszą przed sklepami że nie można wchodzić z zasłonietą twarzą. Bo niektóre osobniki to tylko oczy miały odsłonięte. Więc o napad nietrudno. W tym całym stresie, szukaniu produktów i przechodzeniu przez piąta alejke makaronu czułem się jak w labiryncie. Skończyłem….

fakt że później okazało się że nie mam wszystkiego, ale… Dużo miałem.

Paulina mówi że podobno nam to starczy do maja. Ja myślę że dużo szybciej to wypije 😜🤣

Tym czasem w 2020 zamiast hasła zostaw to na święta, słyszeć się będzie zostaw to na kwarantanne


Wszystko będzie dobrze.

Jeszcze kilka dni temu rząd, specjaliści, lekarze wysyłali do nas uspokajające głosy. Nie należy się bać, wpadać w paranoje.

W zasadzie nikt z nas, chyba nie spodziewał się że obrót sytuacji będzie tak ogromny. W końcu to XXI wiek i daleko byliśmy z myślą zmagań z epidemią i takim zjawiskiem.

Dzisiaj nie słyszymy już słów, bądź spokojny, nic się nie dzieje. A błagania o pomoc. O to by zostać z domu, nakazy, zakazy. O to, by dbać o starszych.

Nie mam zamiaru oceniać zagrożenia, samej choroby. Statystyki i fakty są wciąż te same. Problem pojawia się przede wszystkim w tym że szpitale i łóżka zostają zajęte. Przyrost zachorowań z dnia dzien prawie się podwaja. Nawet najlepszy system i służba zdrowia tego nie ogarnie.

Pamiętajmy że do tego wciąż dochodzi normlane życie i codzienne sytuacje, wypadki. Wprowadzone w życie zaostrzenia dotyczą również tego obszaru. Ograniczenie wyjść z domu, podróży, oszczędzanie siebie to nie tylko sprawy związane z wirusem. Ten jak wiemy, może być niezauważony, albo wykazać objawy po dwóch tygodniach. Więc ciężko ocenić w jakim każdy z nas jest obecnie stanie.

Problem jest w tym, że jeśli z powodu innych wypadków i sytuacji zajmujemy łóżko, karetkę czy służby one nie mogą zająć się epidemią.

Nikt z nas, powtarzam, nie sądził że sytuacja tak się rozwinie. Żyjemy przecież w XXI wieku, gdzie ostatnią z rzeczy, które można było przewidzieć był taki rozwój sytuacji.

I to nie dotyczy już tylko Włoch, ale całego świata. I tu można wstawić pytanie, czym różni się życie w XIV, a XXI wieku ?
Ano niczym. Wtedy i dziś jest dwóch papieży i epidemia na świecie.

Każdy z nas miał plany, marzenia cele.


I każdemu z nas zostały one wstrzymane. My wciąż mamy otwarte naprawdę super projekty, nad którymi pracowaliśmy miesiące. Które wierzę realizować jeszcze tej wiosny. I to naprawdę mam nadzieję że zatrzymujemy się na jakiś czas, oby jak najkrótszy. Złapać oddech, nabrać dystansu.

Mnie też cieszy, że tu we Włoszech, na naszym terenie jest masa inicjatyw pomagając innym. Np w naszym regionie osoby starsze mogą zadzwonić na specjalny numer i złożyć listę zakupów, które ktoś im dostarczy do domu.
Pojawiają się grupy wolontariuszy, pomagając starszym wyjść z psem, zająć się domem czy w ogóle obowiązkach by ograniczyć ich kontakt z innymi.

To w sumie motywujące, że podczas takich sytuacji my jako ludzie możemy sobie pomagać i się wspierać. Sytuacja jest w naszych rękach, zastosujemy się by nie było za późno. By te góry, widoki pozostały nie tylko na zdjęciach i w pamięci.

My tu jesteśmy i będziemy. Zbieramy informacje o regionie. Teraz też będę miał okazję pokończyć wpisy w szkicach na blogu.

Mam nadzieję zobaczyć się z Wami już niedługo na miejscu.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *