Północne Włochy, Historia Asi z mężem rok 2020.

Asia, dzieli się z nami swoją historią po raz drugi.

Rok wcześniej skupili się praktycznie nad samym Jeziorem Garda, tym razem ich zasięg był trochę obszerniejszy.

Asia, hobbistycznie jest fotografem, dlatego zdjęcia jakie wykonuje podczas swoich wyjazdów są naprawdę przepiękne.

Jezioro Garda murale

Słowem wstępu, ode mnie – ponieważ w tym dziale to Wy opisujecie nam swoje historie. Ja dodam, że Asia z mężem rok rocznie przyjeżdżają do Włoch na urlop.

Od poprzedniego roku, są już na emeryturze, więc ich wakacje są trochę dłuższe i spokojniejsze. Natomiast mają ten sam charakter, na dziko.

Ja oczywiście podziwiam i trochę zazdroszczę, pamiętam jak kiedyś z Pauliną też wsiadaliśmy auto z materacem i jechaliśmy w nieznanym kierunku by spać przy ulicy czy dowolnym miejscu.

Jezioro Garda – nieznane szlaki

To były naprawdę piękne wyprawy, dziś mamy ze sobą dwójkę nie zawsze ogarniętych małolatów 🙂 więc trochę inaczej planujemy wyjazdy, lecz nie jest powiedziane że wrócimy i do takich wyjazdów.

Co właśnie właśnie Asia udowadnia, że nigdy nie jest za późno na takie wycieczki, a spanie w samochodzie wciąż może być fantastyczną przygodą.

Zresztą, zapraszam do ich opisu.

Poprzednie opowiadanie znajdziesz poniżej:

Jezioro Garda – wspomnienie roku 2019

Północne Włochy rok 2020

Do Włoch wjechaliśmy od strony Tarvisio. Naszym celem przed Jeziorem Garda były okolice Bolzano, ale plany to jedno, a realizacja to drugie.

W drodze do Bolzano dowiedziałam się, że mąż chciałby zobaczyć zaporę Vajont.

Zapora Vajont

Ponieważ nijak się to miało do siebie geograficznie, z czegoś musieliśmy zrezygnować. Pojechaliśmy więc nad zaporę, która robi spore wrażenie, jako najwyższa w Europie.

Od czasu tragedii z 9 października 1963 r. nie spełnia swojej funkcji, jest zabytkiem. Warto wcześniej zobaczyć film, wtedy można wyobrazić sobie ogrom zniszczeń.

Tuż przy zaporze są trzy małe płatne parkingi – warto więc podjechać trochę w górę, gdzie jest parking darmowy, na którym można się też przespać.

My objechaliśmy pozostałe po tragedii jezioro Lago del Vajont i drugą noc (pierwsza była na parkingu w Austrii) spędziliśmy na małej polance przy drodze (zdjęcia 1-7).

Trydent

Rano pojechaliśmy do Trydentu. Niestety był to poniedziałek, więc Muzeum Castello del Buonconsiglio było zamknięte.

Poprzednim razem, kiedy jechaliśmy doliną w której płynie Adyga, naszą uwagę przyciągnęła budowla na szczycie wzgórza. Z dołu wyglądała na zabytek antyczny. Po wejściu na górę okazało się, że to Mauzoleum Cezare Battisti. Można wejść do środka, ale nie na dół i nie na mury.

Jadąc w stronę Jeziora Garda owiedziliśmy dwa zamki: Castel Pietra i Castel Beseno.

Niestety odwiedziliśmy je tylko z zewnątrz, bo pierwszy jest prywatny, a dugi był zamknięty (zdjęcia 10-11).

Później pojehcaliśmy w okolice Lenzimy,

tam spędziliśmy kolejną, trzecią noc.

Niedaleko parkingu był kolejny zamek, Castel Corno, który też był zamknięty. Z informacji na bramie wynikało, że ten zamek jest otwarty w soboty i niedziele 😉

Po drugiej stronie góry, na której spaliśmy, znaleźliśmy małą restauracyjkę „Malga Somator”. Na mapie wydawała się blisko, ale żeby tam dojechać trzeba było objechać górę dookoła.

Jedzenie pyszne, a widok…

Kolejny dzień spędziliśmy na zjeżdżaniu z góry w stronę Gardy, ale że to nie była prosta sprawa, (między innymi dlatego, że nawigacja poprowadziła nas drogami po których normalne samochody nie powinny jeździć).

Następny (czwarty) nocleg wypadł nam jeszcze nie przy jeziorze, a na kampingu Albergo Edelweiss Prada.

To jedyna noc, za którą zapłaciliśmy.

W cenie 20 euro od osoby mieliśmy miejsce na samochód i namiot. Łazienka dostępna bezpłatnie i prysznic na żetony. Obok były też hotel i restauracja, a samo miejsce stanowi świetną bazę wypadową w góry.

Monte Baldo

Dalsza droga prowadziła nas w okolice Monte Baldo

Nie doczytaliśmy przed wyjazdem, że na sam szczyt nie można dojechać samochodem, więc nie wiedząc w sumie o tym, zaczęliśmy zjeżdżać na dół.

Droga tragiczna: bardzo wąska (do tej pory nie wiem jakim cudem wyminęliśmy się z drugim samochodem), bardzo stroma (w połowie góry musieliśmy się zatrzymać, żeby hamulce ostygły) i mocno zarośnięta (żadnych widoków, jezioro zobaczyliśmy dopiero po przejechaniu ponad połowy

Na drogę prowadzącą wschodnim brzegiem Gardy wyjechaliśmy w okolicach Borago. Rok temu zjechaliśmy w dół Gardy brzegiem zachodnim. W tym roku postanowiliśmy zjechać wschodnim, a ponieważ wyjechaliśmy w połowie jeziora, zawróciliśmy do Riva del Garda.

Wprawdzie byliśmy tam w ubiegłym roku, ale nie odwiedziliśmy Kaplicy Świętej Barbary.

Normalnie ludzie wchodzą tam drogą mającą początek pomiędzy Villa Miravalle, a parkingiem Monteoro.

Ale nie my.

My zaufaliśmy naszej fantastycznej nawigacji, która znalazła wejście na górę w liściach żywopłotu wyrastającego tuż za budynkiem Centrale idroelettrica Riva del Garda

No ale co, my nie damy rady…?

Daliśmy, ale jakim kosztem…

Zdecydowanie nie polecam.

Lepiej wchodzić drogą klasyczną. Wchodziliśmy na górę około dwóch godzin. Tą czy inną drogą warto

Riva del Garda

W Riva del Garda mieliśmy kolejny (piąty) nocleg, również na parkingu.

Przed snem obejrzeliśmy Gardę nocą

Następnego dnia zjechaliśmy wschodnim brzegiem w dół, do Sirmione, gdzie wieczorem posiedzieliśmy sobie w gorących, śmierdzących źródłach.

Zdjęć z Sirmione jest tyle, że kolejnych dodawać nie trzeba 😉

Później znaleźliśmy kolejny parking do spania w okolicach Peschiera del Garda. To był nasz ostatni, szósty nocleg nad Gardą.

Ostatniego dnia pojechaliśmy do Desenzano del Garda, gdzie połaziliśmy trochę po wybrzeżu i ponownie spotkaliśmy się z Wojtkiem i Jego rodziną

To są same suche fakty bez emocji, bo gdybym miała napisać ten tekst z emocjami, to byłyby tu same ochy i achy.

Jezioro Garda zachwyca,
Alpy zachwycają,
całe Włochy zachwycają.

Co z tego, że gdzieś jesteśmy, skoro po przyjeździe okazuje się, że trochę obok było milion cudnych miejsc, o których nie wiedzieliśmy.

Można tam jeździć i jeździć i nigdy się nie znudzi.

Jeszcze nie mamy trasy na przyszły rok, nie wiemy, czy zahaczymy o Gardę, ale we Włoszech będziemy.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *