Casoncelli alla bresciana

To nic innego jak typowe tradycyjne ravioli z Bresci.

Brescia to piękne, zabytkowe miasto z własną wyodrębniona gwarą na obrzeżach, którego mieszkam w północnych Włoszech. Jednak to nie o nim dziś będzie mowa tylko o tradycji, nie tej regionalnej ale o mojej prywatnej, rodzinnej.

Czy Wy też taką macie?

Posiadanie takiego powtarzającego się zwyczaju daje mi poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
Swego czasu (mam na myśli ten przed wirusem) co tydzień mieliśmy swój mały niedzielny rytuał, który ładował nasze akumulatory na kolejny tydzień.

Ponieważ w tygodniu wszyscy gdzieś goniliśmy – a to szkoła, praca – i rzadko mieliśmy czas na wspólne posiłki, to właśnie w niedziele rano zawsze wychodziliśmy całą rodziną na włoskie śniadania do naszego ulubionego baru obok domu.

Bar Tomasoni, Bovezzo

Jak ja tęsknie do tych dni.

Pachnące cappuccino z nadziewanym kremem rogalem (brioche). Albo crostata.

Na zdjęciu domowa crostata

Nigdy wcześniej, nie tolerowałam słodkich śniadań wiec moje włoskie początki z wcale nie były proste.

Przyzwyczajona w Polsce do jajecznicy albo twarogu na śniadanie tutaj czułam się wiecznie głodna. Do tego mini cappuccino. Po czymś takim przetrwać do obiadu było naprawdę ciężko.

Początkowo nie mogłam zrozumieć dlaczego Włosi śniadania jedzą na zewnątrz i druga rzecz – jak oni znajdują na to czas.

Teraz już wiem, że wszystko jest częścią ich towarzyskiego życia.

Poranne śniadania to jak oderwanie się na chwile od rzeczywistości, od pracy, od obowiązków. To czas na złapanie oddechu i energii na cały dzień.

Codziennie o tej samej porze spotyka się te same uśmiechnięte twarze, kelner od progu macha do Ciebie ręką i czeka tylko na potwierdzenie, czy dziś zamawiasz to samo…swoją drogą jak oni zapamiętują to wszystko, bo zrobienie kawy to prawdziwy majstersztyk.

I tak Cappuccino można zamówić:

  • z małą ilością mleka ale dużo piany,
  • z dużą ilością mleka ale bez piany ,
  • z dużą ilością mleka i z pianą,
  • z mlekiem sojowym (z pianą albo bez),
  • posypane kakao ( z pianą albo bez)
    Itd…itd…

Czasem nie wiem skąd ludzie biorą pomysły na swoje kawy (o espresso z „wkładką” pisałam tutaj)

Może właśnie dlatego kawa tutaj tak smakuje, bo robiona jest indywidualnie dla każdego.

Tematy przy śniadaniu są przeróżne.

Od tych politycznych do tych totalnie banalnych.

Zapomnij, że idąc do takiego baru będziesz samotny. Nie ma mowy!

Zawsze się znajdzie ktoś, kto Cię zaczepi, przysiądzie się albo zapłaci Twój rachunek bo np.miło mu się z Tobą rozmawiało i dawno Cię nie widział.

Najważniejsze jest to, że podczas takiego śniadania czujesz się jak część rodziny tej nieformalnej i czasem nawet nie wiesz jak ktoś ma na imię ale dzięki temu, że widzisz go codziennie sprawia, że stajecie się sobie bliscy.

Oczywiście ta „niedzielna rodzina” różni się od tej w tygodniu.

Jakoś tak jest, że jak już sobie upatrzysz tę jedyną knajpę to za nic nie masz ochoty iść do drugiej nawet gdyby zapraszano Cię za darmo.

Powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać na powrót tych cudownych niedziel, po mam wrażenie niekończącej się kwarantannie.

Już widzę oczami wyobraźni te same przyjazne twarze i te tematy:

„Ależ oni urośli przez te 3 miesiące”! (Mowa o moich dzieciach)

„Wszyscy zdrowi w rodzinie”?

Zapomniałam dodać. W takiej przysposobionej rodzinie niemal wiedzą o Tobie wszystko.

Początkowo mi to przeszkadzało ale to kwestia różnic kulturowych.

W Polsce nazywa się to wścibstwem, a tutaj otwartością i powiem szczerze, że ta otwartość odpowiada mi bardziej 😉

Nie pomyślcie, że takie śniadanie trwa wieczność. Zazwyczaj to jakieś 5 – 7 min.
Po tak cudownie rozpoczętym dniu kolejny, podobny oddech przychodzi w czasie obiadu, kiedy Włosi mają obowiązkową przerwę w pracy (pauza per pranzo).

Pranzo

Posiłki w restauracjach serwowane są zazwyczaj w godzinach od 12.30-14.30 ( czas otwarcia różni się odrobinę w zależności od regionów).

Oprócz serwowanej pizzy, mięsa, owoców morza moje ulubione miejsce w menu stanowią ravioli, a w szczególności te regionalne o nazwie Casoncelli alla bresciana.

Przepisu doszukałam się we włoskich lokalnych restauracjach, dopytując co jest w środku. I tutaj właśnie przydała się ta „otwartość” o której pisałam wyżej.

Skład jest oryginalny, jedynie sposób formowania „pierożków” możecie czasem znaleźć inny.

Casoncelli alla bresciana

Składniki potrzebne do przygotowania casoncelli alla bresciana:

Ciasto:

  • 500g mąki
  • 5 jajek
  • sól

Nadzienie:

  • 100g bułki tartej
  • 150 g tartego na wiór parmezanu
  • 250 ml bulionu
  • pęczek drobno posiekanej pietruszki
  • szczypta gałki muszkatołowej

Dodatkowo:

  • masło
  • szałwia

Sposób wykonania:

  • Zaczynamy od wyrobienia ciasta. To jest, to samo ciasto jak do makaronu domowego (patrz przepis tutaj). Zastosuj się do wskazówek tam zawartych.
  • W między czasie, kiedy ciasto odpoczywa zabieramy się za nasze nadzienie. Łączymy wszystkie składniki razem (ja używam do tego blendera ale można tez ręką lub mikserem) dodając ciepły bulion. Przyprawiamy gałką muszkatołową.
    Konsystencja powinna być gęsta jak na zdjęciu poniżej:
nadzienie do casoncelli alla bresciana
  • Ciasto wałkujemy na bardzo cienki placek (lub przepuszczamy przez maszynkę)
  • Wycinamy z niego małe kwadraty
  • Używając szprycy cukierniczej umieszczamy nasze nadzienie na wyciętym płacie ciasta:

Kształty casoncelli mogą być różne.

Ja przedstawię dwa sposoby ich formowania:

Przy pierwszym sposobie wystarczy gotowy płat przykryć drugim takim samym i docisnąć do siebie.

Końcówki dookoła można docisnąć widelcem (świetna zabawa dla dzieci).
Drugi sposób jest moim zdaniem szybszy.

Kwadrat z farszem składamy na pół w ten sposób aby utworzyć trójkąt
Następnie trójkąt składamy na pół w miejscu gdzie kończy się farsz:
Teraz tylko pozostaje ścisnąć oba boki i gotowe:
Nie martwcie się jeśli kształty nie będą idealne i będą różnic się od siebie.
Pamiętaj aby gotowe ravioli odkładać na wysypane mąką podłoże

Nie ma nic piękniejszego niż niedoskonałość i różne formy casoncelli 😉

Czas na gotowanie:

Casoncelli wrzuć do gotującej się, osolonej wody i pozostaw je na jakieś 8 min.

W między czasie na patelni rozpuść dużą ilość masła, dodaj szałwie.

Ja dodaje suszoną bo mam wrażenie, ze jest bardziej aromatyczna ale spotkałam się tez ze świeżą

Ugotowane i odcedzone casoncelli przełóż na patelnie i lekko wymieszaj z przygotowanym wcześniej masłem

Podawaj posypane parmezanem i koniecznie polane odrobiną masła

Casoncelli alla bresciana
Casoncelli alla bresciana,
drugi sposób wykonania

Wskazówki:

  • Z podanego przepisu wychodzi ok 7 porcji ale pod warunkiem, ze każdemu nakłada się po ok.4 szt.
  • Pamiętaj, ze ciasto przygotowuje się w proporcji 100g na 1 jajko
  • Ważne jest, żeby ciasto było jak najcieńsze
  • Zwróć uwagę na czas gotowania, być może u Ciebie będzie się on różnić.
  • Casoncelli jest gotowe, kiedy ciasto jest miękkie i delikatne. To był mój podstawowy błąd na początku. Ciasto było za grube i niedogotowane.
  • Jeśli w domu nie masz masła i szałwi przełóż robienie tego przepisu na inny dzień. Bez tego małego dodatku nie będą takie dobre.
  • Przy sklejaniu ciasta posmaruj je delikatnie wodą aby lepiej się kleiły
  • Jeśli nie masz tak jak ja profesjonalnej szprycy, możesz użyć zwykłego woreczka ( ja używam tych sztywnych z IKEA). Wystarczy, ze po napełnieniu woreczka farszem odetniesz jego mały róg nożyczkami. Zamiast tego sposobu możesz tez używać łyżeczek lub samych rąk.
  • Jeśli zrobiłaś za dużo, nieugotowane casoncelli włóż do zamrażalnika.
  • Przed podaniem wystarczy je tylko wrzucić do gotującej się wody i szybki obiad gotowy.

I na zakończenie pytanie:

Kto wymieni „włoskie pierożki” na te polskie z grzybami i kapustą?

Jednorazowo z chęcią wejdę w taki układ 😀

Tym czasem
Buon appetito!
Smacznego!

Do następnego czwartku

Ściskam
Sylwia ( macie pytania? Piszcie fb)

sylwia
Sylwia Balicka

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *