PASTA Z GRZYBAMI

PASTA Z GRZYBAMI

Czas grzybobrania w mojej włoskiej rodzinie, który przypada na okres wakacyjny jest czasem szalonym i zabawnym.

Każda rodzina podczas tych dni (uwierzcie mi na słowo, to baaaaardzo duża rodzina) wymyśla różne niepisane kategorie zawodów według, których wiedzie prym. I tak np.:

  • jest konkurs na najzabawniejszą minę z grzybem – tu fotografują się wszyscy niezależnie od wieku
  • powstają zdjęcia pt. skąd biorą się grzyby – te mogą rosnąć na drzewach, w kwiatkach, albo… o innych miejscach nie wypad mi mówić 😉
  • są też standardowe czyli jedni idą na ilość, drudzy na jakość czy wielkość

Później następuje plejada zdjęć przy rodzinnych stołach.

Wszyscy solidarnie jedzą pastę z grzybami i uwierzcie, jeśli ktoś w tym momencie jest gdzieś na wakacjach to główna myśl jest taka, żeby przy takim stole się znaleźć i również skosztować tej przyjemności.

Już jakoś tak to jest, że życie tutaj we Włoszech toczy się wokół jedzenia.

Włoska fantazja nie zna granic i aż świerzbi mnie, żeby Wam te zdjęcia pokazać. Może kiedyś.

Na razie muszą Wam wystarczyć zdjęcia samych grzybów.

Zapomniałam dodać, że mamy założony czat rodzinny wiec każdy jest na bieżąco z tym co robią inni (swoją drogą to cudowne jak można podtrzymywać więzy rodzinne na odległość).

Wracając do meritum

Dzisiejszy wpis chciałam zacząć od zupełnie innej historii. Wyszło jak wyszło.


Zabieram Was w miejsce od którego wszystko się zaczęło, gdzie miałam możliwość zjeść moją pierwszą pastę ai funghi.

Dom położony jest ok.800 m n.p.m skąd rozpościera się niesamowity widok na Gardone Val Trompia.

Przy dobrej pogodzie można tez dostrzec szczyt Monte Baldo i miasto Brescia, na obrzeżach której mieszkamy.

Doskonale pamiętam ten czas.

Na miejsce dotarliśmy w porze obiadowej. W kuchni krzątała się Ciocia a włoska Mamma donosiła jej zebrane grzyby.

Zapytałam czy mogę jej pomóc – stąd też mam przepis, który przedstawiam poniżej.

widok na Gardone Val Trompia.

PAPPARDELLE AI FUNGHI:

Składniki:

  • makaron wstążki
  • grzyby borowiki (mogą być mrożone)
  • masło
  • wino (opcjonalnie)
  • cebula
  • pietruszka
  • kostka grzybowa, sól, pieprz

Przygotowanie:

  1. Grzyby pokroić na plasterki
  2. Na maśle (koniecznie) poddusić cebulę (ja robię bez) dodać grzyby, posolić.
  3. Po krótkiej chwili podlać wodą, dodać trochę kostki grzybowej (słowa Cioci, żeby nadać wyrazistości). Dusić jakieś 20-30 minut pod przykryciem dodając trochę masła i wina.

Wygląda to tak:

  1. Zdjąć przykrywkę aby woda w części wyparowała (tutaj to od Was zależy, jaką konsystencję wybierzecie)
  2. Pod koniec dodać pietruszkę i wymieszać z ugotowanym makaronem.

Gotowe!

Propozycja podania

Wskazówki:

  1. Makaronu nie polewamy zimną wodą
  2. Przyznam się, że innych grzybów niż borowiki nie używałam ale do odważnych świat należy więc jeśli Wy to zrobicie dajcie mi proszę znać jak smakuje.
  3. Cierpisz na wzdęcia albo masz delikatny żołądek – nie używaj cebuli
  4. Bez wina potrawa będzie równie smaczna
  5. Uważasz, że kostka grzybowa jest niezdrowa, po prostu pomiń ten krok
  6. Pietruszkę najlepiej dorzucić pod sam koniec, jeśli zrobisz to wcześniej straci swój piękny zielony kolor i nie będzie wyglądać smacznie. Możesz też dodatkowo użyć jej do posypania na koniec
  7. Jeśli tak jak ja nie lubisz tracić czasu na siekanie pietruszki, użyj zwykłych nożyczek one znacznie przyspieszają i ułatwiają sprawę
  8. Co z parmezanem? Oczywiście we włoskim domu zawsze jest na stole więc nie omieszkałam za pierwszym razem po niego sięgnąć.

Mój Enrico:

  • Ty naprawdę zamierzasz go użyć !? Do świeżych grzybów!?
  • Yyyyyyyy…
  • Przecież to zupełnie zatraca smak!
    Za 10 tym razem zrozumiałam i już nie dodaję 😉

Buon appetito czyli smacznego !

Sylwia

Masz pytania, pisz (klik), do zobaczenia za tydzień.

Podobało Ci się udostępnij:


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *